Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Smithu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1309
Rejestracja: 05 lip 2005, 9:32
Reputacja: 0

Post autor: Smithu » 04 wrz 2005, 0:15

No i mamy po emocjach. I to pieknych emocjach, ktorych nie da sie zapomniec, a bylo juz blisko tego bym w ogole meczu nie obejrzal. Jednak udalo sie i mimo wszystko bylo warto. Sklad jaki wybiegl od pierwsze minuty nie byl zaskoczeniem, bo nie mogl byc. Nawet brak Frankkowskiego zbytnio mnie nie zadziwil, bo przeciez jezeli zawodnik wyjezdza sobie ze zgrupowania kadry na dosc dlugo to jest cos nie tak. Coz z tego ze Kosa czy el Wood tez wyjezdzali, ale to oni a nie lowca bramek maja taryfy ulgowe u selekcjonera.

Przejdzmy teraz do samego spotkania. Zaczelo sie obiecujaco i tak bylo az do gwizdka sedziego konczacego pierwsza polowe. Dwa gole strzelone w przeciagu 23 minut wprawily mnie w stan euforii, ktory oprocz mnie zna tylko moja dziewczyna. No ale, nie wnikajmy w szczegoly mojego zycia prywatnego. Po uplywie tych pieknych 20 paru minut w ktorych zablysneli Smolarek, Rasiak a szczegolnie Kosowski pieknym strzalem z woleja, mialem nadzieje na uspokojenie gry. Doczekalem sie, jednak szkoda ze nie padla juz bramka w pierszych 45 minutach gry.

Pozniej zaczal sie koszmar. W szeregi orlow Janasa wdarl sie niepokuj i chaos ktory mogl sie naprawde zle skonczyc. Najpierw blad obrony i strata gola na 2-1. Pozniej indywidualna akcja Rasiaka, podanie do Zurawia, ten upada w polu karnym przeciwnika a sedzia nie myli sie tym razem i wskazuje na wapno. Do pilki podchodzi Zuraw, czeka na gwizdek sedziego iiiiii strzela w bramkarza !! Jednak jak na Magica przystalo, z optymalnym spokojem podbiega do pilki, gubi bramkarza i pakuje futbolowke po ziemi do pustej bramki. Coz to bylo za radosc, jednak nie trwalo ona zbyt dlugo. Kilka minut pozniej Austriacki rezerwowy Linz strzela swojego drugiego gola w tym meczu i mamy 3-2 i 20 minut do konca z nadszarpnietymi nerwami. Moglo byc lepiej gdyby nie fakt, ze po pieknym strzale z rzutu wolnego wykonywanego przez Zurawskiego pilka odbila sie od spojenia bramki austriakow. W koncu doczekalismy sie koncowego gwizdka i moglismy ogladac jak kibice na Stadionie Sląskim niezwykle entuzjastycznie ciesza sie z kolejnego kroku naprzod do awansu naszej repreznatacji do przyszlorocznych mistrzostw swiata.

Obrona, tutaj nie bylo wiekszych bledow, procz tego po ktorym stracilismy pierwszego gola. Klos i Bak robili co mogli i im sie udawalo, wybijali pilke, kryli swoje zadania wypelniali odpowiednio. Podobnie sytuacja miala sie z Rzasa i Baszczynskim, tylko ze oni powinni brac udzial w akjach ofensywnych, czego w ich wykonaniu absolutnie brakowalo. Kosowski i Smolarek na szklydlach pomocy spisali sie wrecz wysmienicie, kazdy uklul bramke, grali poprawie w defensywie. Ciagneli gre zespolu i to na nich opierala sie sila ofensywna w pierwszych minutach, czesto stwarzali zagrozenie pod bramka rywali. Teraz tylko Janas powinien miec bol glowy w doborze skrzydlowych, bo na stanie ma oprocz wyzej opisanych Krzynowka, Gorawskiego i Zienczuka, ktorzy rownie dobrze nadaja sie do gry w kadrze. Srodek pomocy? Tu rzadzil Sobolewski, chyba wrescie doczekalismy sie defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Gorzej tylko bylo z Szymkiem, ktory mial przeblyski ale jego pilki byly niedokladne. Czasem latal bez ladu i skladu, jednak ogolnie rzec biorac, przedstawil sie kibica z dobrej strony. Nasz napad gral wrecz wysmienicie, widac bylo ze Zuraw nie tylko z Frankiem potrafi sie zrozumiec i w koncu z Rasialdo stworzyli niebezpieczny duet. Szkoda ze nowy napastnik tottenhamu nie strzelil bramki bo komu jak komu, ale jemu w tym meczu sie nalezala. Wazne ze mial 2 asysty i to niezwykle wazne. Hmmm, pozostala obsada bramki, ktorej strzegl Boruc pod nieobecnosc Dudka. Jednak tu wystarczy napisac krotko: Mamy wrescie nastepce starego mistrza. W opisie gry zawodnik, nie moglo obyc sie bez nagany dla kilku. Mila, Radomski, ci weszli na boisko by bronic wyniku. Jak dla mnie to sprzeprzyli calkowity obraz gry przez kilka minut swojej beznadziejnej gry. Mila znow zagral jak dzieciak ktory boi sie dotknac przeciwnika, a po Radomskim widac ze w przeciwienstwie do Rasiaka nie wyjeli mu drewna z nogi. Lepiej juz sie miala sytuacja z kolejnym rezerwowym, ktorym byl Zewklakow. Niewidoczny ale czyszczacy pole. O to pewnie chodzilo Janasowi by zrobili to rowniez dwaj pozstali rezerwowi, jednak ewidentnie im sie nie udalo.



Dobra sory za takie rozpisanie, obiecuje ze na przyszlosc dalej bede nabijal.

Wróć do „Polska”