Chelsea FC

blackmore
Kapitan
Kapitan
Posty: 3853
Rejestracja: 28 wrz 2013, 21:11
Reputacja: 163

Chelsea FC

Post autor: blackmore » 12 maja 2017, 23:12

West Bromwich Albion - Chelsea 0:1

MAMY TO! PO DWÓCH LATACH TYTUŁ WRACA NA STAMFORD BRIDGE.

Do końcowego gwizdka byłem bardzo spokojny, oglądałem z zimną krwią, nawet na gola Batshuayiego starałem się reagować stonowanie, przecież zostało niespełna 10. minut i gospodarze mogli wyrównać. Po końcowym gwizdku ciary, przyspieszone bicie serca i (tak podejrzewam) radosne oczy chłonące obrazki wiwatujących chłopaków oraz Antonio Conte.

To nie był łatwy mecz. Co prawda, nasza dominacja nie podległa wątpliwości, ale strzał Rondóna na samym początku spotkania, późniejsza próba Chadliego... To tylko dwie z kilku groźnych momentów pod bramką Courtois. Na szczęście udało się zachować czyste konto.

W pierwszej połowie najbliższy szczęścia był Fàbregas. Bardzo podobny strzał do tego Suáreza z finału Ligi Mistrzów przeciwko Juventusowi. Wtedy również Urugwajczykowi zabrakło milimetrów. Podobna siła uderzenia, a i słupek ten sam, obok którego pomknęła futbolówka. Można jeszcze wymienić trochę gorszy strzał Pedro. Po przerwie atakowaliśmy non-stop, ale umówmy się - niektóre decyzje beznadziejne. Azpilicueta powinien sobie odpocząć od strzelania, ponieważ w ostatnich meczach czyni to nagminnie, a efekty są żenujące. Hazard źle podawał, uderzał ponad trybunami... Przeciętny występ Belga. Tak samo Costy, który przypomniał, jak nieudolnym jest dryblerem. Na plus Moses, z którym McClean miał mnóstwo problemów i był o krok od zarobienia drugiej żółtej kartki. Znakomity również Fàbregas, wiele inteligentnych zagrań z jego strony. Luizowi przydarzył się jeden poważny błąd, ale na szczęście Cahill był jak skała.
Batshuayi z golem, ale co ważniejsze, ze szczerą radością, a przecież mógłby nie mieć powodu do satysfakcji. A jednak uściskał się z Conte, pozdrawiał kibiców... Paradoksalnie tuż po wejściu na boisko był bezproduktywny. Zaliczył trzy faule na naszej połowie w ciągu kilku minut! Ostatecznie jest bohaterem... Heh.

Więcej na razie nie piszę... Za bardzo myślę o fakcie, iż The Blues są mistrzami kraju. Mistrzami Premier League.

Chelsea!

Wróć do „Anglia”