Regular season był w tym roku całkiem spoko, ale pod względem indywidualnych występów - każdy bardziej jarał się średnim triple-double Westbrooka czy występami Hardena. Nikogo nie obchodzi, że Celtics wygrali Wschód, bo każdy wie, że Cavs się oszczędzają w RS. Drużynowo znowu były raczej fatalne, nie było walki o miejsca, niemal wszystko było obsadzone na kilka meczów przed zakończeniem.
Play-offy są fatalne, tutaj będzie sweep niestety. Thompsona wczoraj na boisku nie było, LeBron dobrze mu radził na początku sezonu, żeby z Kardashianką nie chodził - ta małpa podała opinii publicznej, że jest w ciąży na dzień przed meczem. Głupia baba. Ogólnie Cavs fatalnie spisywali się w defensywie, czasem to była katorga dla oczu, jak dawali sobie wchodzić pod kosz.



