Szkocja - Anglia 2:2 (Griffiths 87' 90' - Oxlade-Chamberlain 70' Kane 90+3')
Słaby mecz z niesamowitą końcówką na Hampden Park. W pierwszych minutach optyczną przewagę mieli Szkoci, choć z ich długich piłek i dośrodkowań w pole karne niewiele wynikało. Anglicy nie potrafili poradzić sobie z agresywnie grającą i często podwajającą krycie szkocką defensywą, pierwszą okazję stworzyli dopiero w 18 min. - Harry Kane świetnie opanował górną piłkę w polu karnym, zwiódł obrońcę i uderzył nad bramką. W 29 min. Gordon niezbyt dobrze interweniował głową przed polem karnym, do piłki doszedł Rashford, ale jego strzał minimalnie minął słupek. W 42 min. sprzed pola karnego uderzył Livermore, ale prosto w Gordona. Na początku 2. połowy Anglicy mieli najlepszą do tego momentu okazję meczu - Livermore po rykoszecie trafił w słupek, a w zamieszaniu w polu karnym nikt nie zdołał dobić. Szkoci odpowiedzieli w 57 min. - Robertson mając dużo czasu i miejsca uderzył z linii pola karnego nad bramką. Mimo tych okazji mecz był słaby, Anglicy nadal nie mieli pomysłu na szczelną szkocką obronę, a ofensywa gospodarzy praktycznie nie istniała. W 70 min. wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Oxlade-Chamberlain wbiegł z prawej strony w pole karne, nie nadążyli za nim obrońcy i strzałem po rękach Gordona zdobył gola. W końcówce Anglicy kontrolowali mecz, Szkoci nie potrafili przycisnąć rywali na ich połowie i wszystko wskazywało na to, że więcej goli nie padnie. Tymczasem w 87 i 90 min. Leigh Griffiths dwoma fantastycznymi uderzeniami z rzutów wolnych nad murem wyprowadził Szkocję na prowadzenie, zupełnie wbrew przebiegowi gry (wcześniej Szkoci oddali tylko jeden celny strzał). Niestety, gospodarze nie zdołali utrzymać prowadzenia, w doliczonym czasie gry do dośrodkowania w pole karne doszedł Kane i zapewnił Anglikom punkt.



