Panie koneksje nie wynikają z "ustawy wilczka" tylko z składu osobowego organów decyzyjnych oraz faktycznych relacji łączących określone osoby. Rozumiem szukanie sensacji, ale prawda jest taka, że w latach 90 organy były poobsadzane przez ludzi z partyjnym życiorysem. Naturalne jest natomiast to, że byli oni przychylni dla swojej sitwy. Na poziomie centralnym nie dało się temu przeciwdziałać na drodze ustawodawczej, ponieważ aby zapewnić przestrzeganie aktów normatywnych trzeba dysponować aparatem zdolnym do wymuszenia przestrzegania norm prawnych. W tamtym czasie państwo nie posiadało zdolności do ukrócenia całego tego gówna, ponieważ do tego trzeba by upierdolić całą administracje publiczną oraz samorządy. Do tego potrzeba ludzi, którzy z kolei posiadają know how. Nie mówiąc już o tym, że system nie poddałby się bez walki. Takie zmiany zawsze wiążą się z oporem społecznym.To, że mieli koneksje to jest fakt. Najwazniejsze jednak jest to, ze po ustawie Wilczka uchwalonej jeszcze za zywota PRLu,juz po tzw transformacji zaczęto ją zmieniac w kierunku kapitalizmu koncesyjno-etatystycznego. Do źródełka przywilejów, pozwolen, pieniedzy itd mieli ludzie z okreslonej sitwy i tylko oni mogli robic wielkie interesy w kraju. Dla ceałej reszty największą baierą nie było brak know-how tylko brak koneksji własnie. najlepszym przykładem obrazującym jak powstawał wielki biznes w III RP sa media. Polecam zagłębic sie i w ten temat bo przy okazji mozna łatwo zrozumiec dlaczego teraz wszystkie najwieksze prywatne stacje telewizyjne i radiowe gadają z jednego klucza.



