Po pierwsze, nie widzę szczerze nic złego w przypominaniu słów Lecha Kaczyńskiego, na którego dziedzictwo powołuje się PiS, a którego wypowiedzi wprost sugerują, że z obecnymi działaniami PiS raczej by się nie zgadzał. Jeżeli padło coś obraźliwego wobec śp. L. Kaczyńskiego, to jest to żenujące, ale nie sądzę, chociaż nie wykluczam, ale LK w debacie o reformie sądownictwa pojawiał się do tej pory w jednym kontekście, i to (z perspektywy opozycji) raczej pozytywnym.
''"Niezależność sądów w naszym kraju jest zagwarantowana bardzo solennie, bardziej niż w niejednej konstytucji innych państw europejskich, także tych, które są członkami Unii Europejskiej. To rozwiązanie, można powiedzieć, modelowe. Jego kształt wynikał z przemyśleń związanych z sytuacją w poprzedniej rzeczywistości ustrojowej naszego kraju."
Kogo to cytat? Tego oczywiście jest dużo więcej. Nie widzę nic złego w tym, żeby np. PiS przywoływał słowa W. Bartoszewskiego, jeśli będą sprzeczne z działaniami Platformy, skoro przez lata to był dla niej autorytet.
A Michnika przywołałem nie dlatego, że chce mi się go bronić, a dlatego, że jego nazwanie prowokatora-dziennikarza ''skurwysynem'' zostało uznane za brak kultury, ujawnieniem prawdziwej twarzy III RP i innymi takimi, a temat wałkowało TVPiS czyniąc z tego jedno z głównych wydarzeń niedzielnych protestów, tytułując to ''brutalnym atakiem Michnika na dziennikarza TVP". Skoro tak, to nazwanie przeciwników politycznych kanaliami o zdradzieckich mordach i bez dowodów oskarżanie o morderstwo (czy Jarek kiedykolwiek tak dosadnie powiedział jak dziś, że był zamach współprzygotowany przez polską stronę?), a następnie powiedzenie do kobiety-posłanki ''won'' - wszystko w miejscu publicznym sprawując funkcję publiczną, jest co najmniej takim samym przewinieniem. I co, uważasz Jarka za człowieka pozbawionego kultury, który pokazał prawdziwą twarz?
Nie? Jak to leciało, himalaje hipokryzji?
Ale ja bym nawet zignorował tę wypowiedź Jarka, a już na pewno Michnika, który przecież nawet de facto nie prowadzi swojej gazety - bo obie były pod wpływem emocji, gdyby to były przypadki jednostkowe. Ale przecież to idealnie pokazuje generalia, że obie strony w równy sposób są odpowiedzialne radykalizacji nastrojów społecznych i przekroczenie jakiejkolwiek granicy dobrego smaku w przestrzeni publicznej, gdy każda z tych stron uważa, że jest ponad drugą. I najbardziej wstrząsające jest, że znaczna część prawicy, np. na twitterze, pisze, że Jarek ''dobrze przygadał'' czy ''powiedział prawdę''. I analogicznie, znaczna część liberałolewicy tłumaczyła Michnika, że przecież TVP to syf, pytający to prowokator, etc.
Zapytałbym wprost: czy Wy jesteście tak popierdoleni, że akceptujecie tego typu zachowania, czy tylko udajecie?
Ale boję się ostrzeżenia, więc nie zapytam.
A ja Wam powiem, że to gówno prawda. Wszyscy jesteście sobie równi, a to, czy wierzycie w Boga i zamach, czy nie wierzycie, nie ma nic do rzeczy, a czym bardziej prymitywne zachowania akceptujecie, tym bardziej żenujący poziom w życiu osobistym musicie prezentować.
Innymi słowy, dopóty będziecie relatywizować nazywanie w przestrzeni publicznej ludzi: skurwysynami vel zdrajcami o zdradzieckich mordach i mordercami, dopóty ludzie skurwysynami vel zdrajcami o zdradzieckich mordach i mordercami będą nazywani.
ps
Od Kamilów nad Bałtykiem po Czarnych nad Adriatykiem, wszyscy muszą przyznać, że takiego przypała jak Dominik Tarczyński to w Sejmie dawno nie było. Co gość odpierdala.



