Rzeczywiście, Norwegia jest od pewnego czasu w kryzysie. Pamiętam swoje pierwsze zetknięcie z kobiecą piłką czyli MŚ 2011 i już wtedy, gdy Norweżki nie awansowały z grupy do ćwierćfinału kosztem Australii, mówiło się o pewnej stagnacji. Zgodzę się, że dotyczy to w sumie całej Skandynawii, bo poza pojedynczymi sukcesami (wicemistrzostwo Europy właśnie Norwegii w 2013 czy srebrny medal Szwecji na ostatnich Igrzyskach Olimpijskich) szału nie ma



