Z drugiej strony, Petersen poza tą znakomitą interwencją miała średni finał. Mogła zrobić więcej chociażby przy kluczowej (pewnie nie tylko według mnie) bramce dla Holandii na 3:2. Racja co do van Veenendal, już zapomniałem o tym błędzieCement pisze:Warto też dodać, że van Veenendal popełniła spory błąd w meczu z Belgią i wpuściła kuriozalnego gola - co prawda o niczym on nie zadecydował, ale coś takiego raczej dyskwalifikuje z rywalizacji o tytuł bramkarki turnieju. Ja wybrałbym raczej Stinę Lykke Petersen - kapitalne mecze z Austrią i Norwegią (dwa obronione karne w konkursie jedenastek przeciw Austriaczkom), w finale genialna interwencja po strzale Miedemy i ogólnie bardzo solidne wrażenie.
Zależy to od tego, za co rozliczamy napastniczki. Za zdobywanie bramek czy również za to co o czym wspomniałeś, czyli napędzanie zespołowi gry z przodu. W takim wypadku, pełna zgoda.Cement pisze:Tutaj nie mogę się zgodzić. Harder jest nominalnie napastniczką, ale wiele razy była praktycznie rozgrywającą, ciągnąc grę swojej drużyny i będąc motorem napędowym ofensywy. Nadim, mimo nieprzeciętnych umiejętności i dobrej gry, nie była aż tak kluczowa (poza tym była niestety nieskuteczna w fazie grupowej, gdzie zmarnowała dobre sytuacje). Harder stanowiła 40-50% siły ofensywnej Danii.



