Crotone miało dwie setki zanim zabraliśmy się za strzelanie. Na szczęście Handanovic to typ bramkarza, który potrafi trzymać drużynę w grze, coś jak Oli Kahn. Martwić jednak może, że w ostatnich dwóch meczach z drużynami które będą walczyć o utrzymanie zagraliśmy zwyczajnie słabo. Za Manciniego byliśmy nawet mistrzem jesieni jadąc w wielu meczach na szczęściu. Gdy fart się skończył wszystko się posypało. Cieszą kolejne zwycięstwa, ale w meczach z takimi rywalami jak Spal czy Crotone trzeba wychodzić na mecz i być zdecydowanie lepszą drużyną. Wczoraj obejrzałem mecz Napoli - Benevento, to spotkanie szczególnie w pierwszej połowie nadawało się na upload na jakąś stronę porno. Klasyczny przykład jak należy punktować ligowych kelnerów i od pierwszych minut pokazywać im kto będzie dyktował warunki. To pokazuje że choć zrobiliśmy ogromny postęp względem poprzedniego sezonu, wciąż jeszcze wiele pracy czeka Spallettiego bo nie zawsze Handanovic zagra na zero.
Osobny akapit dla Perisicia, Chorwat w każdym z czterech rozegranych dotąd spotkań zanotował bramkę lub asystę. Ciekawe jak długo utrzyma taką dyspozycję.



