Mi się wydaje, ze Miodulski (tak jak wczesniej Leśny) mają przede wszystkim interes, a nie jaja. Dla nich nie liczą się piłkarze - liczą się zyski. Poziom piłki niestety mamy jaki mamy, a dając zakaz i robiąc procesy tym ludziom tracimy pieniądze. Dlaczego? Bo 1) Staruch na Legii znaczy bardzo, bardzo dużo. 2) Jak Legia pójdzie na wojnę z tymi ludzmi to zaprotestuje również SKLW 3) za SKLW i tamtymi 'bandatami" pójdzie pewnie 90% żylety i 50% ludzi z innych trybun.
W sumie da to wielki spadek frekwencji. Wielki spadek frekwencji powoduje zmniejszenie zysków z biletów, ale także zmniejszenie zaintresowania reklamami wśród sponsorów. Więc finansowo tracą dwukrotnie. A niechce liczyć już koszulek, gadżetów, zysków z dnia meczowego (w których Legia miażdzy resztę Polski). Podsumowując - zakładam, że się nie opłaca.
Próbowali to zrobić już Cacek, Bednarz, ITI, Osuch. Nie wyszedł na tym dobrze nikt. Jedyną opcją, żeby w Polsce ruszyć frekwencje i nie musięć przejmować się "ultrasami" to podnieść poziom. A to, jak wiadomo jest temat rzeka. I to temat, który jest w 20-kilku krajach w Europie i jakoś żaden nie może niczego wymyśleć (a większość, która nie ma problemów z kibicami, finansowo stoi dużo gorzej od nas).
Oczywiście nie oznacza to, że jestem przekonany co zrobi Miodulski. Być może doszedł do wniosku, że są rzeczy ważniejsze niż pieniądze i zrobi coś zgodnego z jego zasadami i sumieniem. Czas pokaże.



