I musiał postawić do tego dwa mocarne składy. W zeszłym sezonie też miał super początek, a na koniec walczył o TOP4. Teraz ma już za wielką pakę, żeby tego nie wygrać, ale z LM tego nie pogodzi.
Sterling-Aguero-Sane
D.Silva-Fernandinho-De Bruyne
i ława
X-Jesus-B.Silva
Delph-Gundogan-Y.Toure
I do tego tym razem nie zapomniał o obronie. Plaga kontuzji lub zajechanie ich właśnie żeby rozbijać kolejne kluby miażdżącymi wynikami (choć w sumie, jak szybko kogoś zdejmą, to reszta meczu może wyglądać na dobijanie rywala, a nie ostrą grę).
W takim układzie nie widzisz o co tak do końca mi chodzi. Ja uważam, że spadek formy angielskiego TOP4, to wynik wzmocnienia całej ligi. Kiedyś rezerwowi MU, czy Arsenalu mogli nawiązywać grę z pierwszym składem Evertonu, czy Totków, nawet jeśli nie wygrywali. Teraz trenerzy w PL boją się wystawić ławki na ligę, żeby nie było kompromitacji, czy strat z zespołem końca tabeli. Więcej sił dziś schodzi na lidze. Trzeba by rzeczywiście wyłożyć z 500 mln i zbudować kadrę jeszcze o te dwa-trzy nazwiska mocniejszą niż ma City i ostrożnie gospodarzyć siłami, żeby jednocześnie liczyć się dziś i w PL i w LM.
Powiem więcej - IMO dopiero teraz, kiedy kasa w LL jest bardziej wyrównana i ekipom z Hiszpanii także finansowo się opłaca walczyć o najwyższe miejsca, a jednocześnie podbić stawki dla Katalonii i Kastylii, to wyniki w Europie mogą się pogorszyć (abstrahując od tego czy angielskich się polepszą).



