Myślę, że rozumiem reda ale po części rozumiem też Mourinho.
Red chciałby filozofii Pochettino i trzeba przyznać, że ona jest bardzo zbliżona do złotej ery Fergusona. Tak samo odkrywa Akademię, tak samo szlifuje potencjalnych ligowych wyrobników ,jak Trippier czy Ben Davies, czyniąc z nich graczy nieocenionych dla drużyny. Mou czy jego wyznawcy mogą się jarać, że McTominay zagrał mecz z Benfą ale nie oszukujmy się, że gość w którymś momencie sezonu miałby szansę wyjść w pierwszym składzie na Real, Chelsea czy Tottenham. To są pozory bo McTominay czy Tuanzebe mogą zagrać w sezonie jeden albo trzy mecze w pierwszym składzie ale kolejne 15 przesiedzą na trybunach. Jak przyjdzie ważniejszy mecz to prędzej Jones zagra w pomocy albo Blind na stoperze niż okazję tam dostanie np. Tuanzebe czy McTominay. W tym czasie Winks albo Dier będą wychodzić jak po swoje na Real czy City będąc filarami swojej ekipy i dojrzewając piłkarsko. Stąd powołania do kadry i kilkudziesięciomilionowe oferty. To jest realne wykorzystywanie zasobów własnej Akademii. I wybiegając na obrońcę LM te chłopaki pokazują, że aby prowadzić równorzędną walkę z takim Realem nie trzeba wydawać kilkudziesięciu milionów na same gwiazdy. Fergie poza sprowadzaniem Van Persich czy Berbatowów też to potrafił, tak chociażby dostaliśmy Valencię, tak Fletcher bywał gigantem w środku a Rafael miewał doskonałe okresy na prawej obronie.
Pochettino nie ma żadnych oporów żeby stawiać na wychowanków i czynić z nich filary swojej ekipy, Mou w swoim pragmatyźmie nie jest w stanie im zaufać i odważyć się na dawanie im prawdziwej szansy, woli gotowe produkty a nawet jeśli wybiera te, które wymagają jeszcze szlifu to chce takie, które już doświadczyły regularnej gry na wysokim poziomie jak Bailly czy Lindelof. Wyobrażacie sobie Mou wystawiającego na boku obrony w 1. kolejce na takiego żółtodzioba jak Walker-Peters, który potem został wybrany graczem meczu? Nie do wyobrażenia. Ot, cała różnica.
Nie zawsze się z nią zgadzam ale rozumiem też jednak wizję Mourinho. Po latach kompromitacji Mou raptem w rok poukładał zespół czyniąc z niego ekipę groźną dla każdego, poukładaną i celującą w najwyższe cele. Portugalczyk ma swój warsztat i nawyki ale trudno mu odmówić skuteczności w działaniach. 12 pkt w 4 meczach LM, niby cieniutka grupa ale pamiętacie jak ośmieszaliśmy się w grupie z Wolfsburgiem? Jose ma jasny cel i swoje metody, póki co wydaje się, że proces odbudowy potęgi na OT idzie w odpowiednim kierunku, przynajmniej jeśli chodzi o wyniki. Portugalczyk zawsze otaczał się swoimi ludźmi, miał swoją filozofię i rzadko ją zmieniał. W MU i tak da się zaobserwować pewne nietypowe dla niego zachowania. Jak skończy pokaże najbliższy czas. Póki co, jest jedynym trenerem od czasu Fergiego, przy którym United wygląda na klasowy zespół. Piszemy głównie o obrońcach i tu trudno coś Portugalczykowi zarzucić bo po latach śmiechu udało mu się z defensywy MU zbudować prawdziwą ścianę.
Jeśli chodzi o Lindelofa, który kaleczy, to można na to popatrzeć albo przez pryzmat Tuanzebe albo przez pryzmat Bailly'ego. Portugalczyk sprowadził Iworyjczyka jako noname'a a ten z miejsca okazał się bestią. Lindelof też ma/miał takie zadatki. W Benfie ograł się w LM, uchodził za skałę i trudno mu odmówić potencjału. Póki co zawodzi ale Mou widział w nim coś ekstra co dostrzegł w Baillym, który odpalił od razu. Osobną kwestią jest pomijanie i olewanie Tuanzebe, który wobec problemów Szweda powinien dostawać okazje i też nie rozumiem czemu Szwed ma tak ogromny kredyt zaufania a Anglik żadnego ale trzeba też przyznać, że na ten moment to jedyny transfer Mou, który póki co jest niewypałem. Skoro Portugalczyk zrobił bestię z Rojo to pozostaje jeszcze wierzyć w Szweda.



