kandydaci sa dla siebie bardzo mili i uprzejmi. umywaja rece od brudnej kampanii. to przeciez nie oni. wszystkim zajmuja sie sztaby wyborcze, kandydat jest czysty. nie bierze udzialu we wzajemnym obrzucaniu sie blotem. i w ten sposob mydla oczy, i jak tu komus zaufac?Krzysztof Jarzyna pisze:(...)
myslenie sie samo nie poglebia, nic sie nie bierze bez przyczyny. to nie myslenie trzeba zmieniac, tylko to politycy powinni sie zmieniac. to oni sa odpowiedzialni za takie myslenie. fakt jest taki, ze masz racje. nawet jak sie pojawi ktos ok, to i tak nie zdobedzie zaufania, chyba, ze naprawde sie postara. wyborcy wola stare uklady i swiete wojny komuch-katolik. zaglosuje tu, bo ten jest komuch i mu nie dam, zaglosuje tu, bo ten jest prokoscielny i mu nie dam.
z reszta zaufanie nie przeradza sie w poparcie (patrz religa). ludzie wola swieta wojne od lepszej polski. i wlasnie takie myslenie nalezy zmieniac!


