Problem jest w tym, że to zupełnie inny temat. Zjechałeś własną drużynę i totalnie jej umniejszyłeś, sprowadziłeś do roli chłopca do bicia i do tego gdzieś czuć, że chodzi o to żeby być uznanym za obiektywnego, który "realistycznie ocenia szanse klubu" bo przecież nie ma nic gorszego, niż bycie uznanym za skrajnego optymistę...Carbon pisze: I tu jest problem. O co my w tym sezonie się bijemy? O mistrzostwo. Ile punktów tracimy do City na ten moment, gdy liga nie jest na półmetku? Osiem punktów. Z kim przegraliśmy już choćby mecz? Z innym bezpośrednim kandydatem do tytułu. Tak, wygraliśmy też z Tottenhamem bez Kane'a, ale to średnio mi osładza humor. Niemniej jednak teraz nie tylko musielibyśmy wygrać wszystkie mecze do końca sezonu(w tym dwa razy z City, co jest niemożliwe), ale w dodatku jeszcze byśmy musieli liczyć na to, że City zanotuje chociaż jeden remis. O ile ta druga część jest jak najbardziej możliwa, o tyle u nas jest wystąpią potknięcia, widać to po samej grze. Poczekajmy na okres, gdzie zacznie się poważna gra w Lidze Mistrzów, zostańmy dalej w FA Cup, będziemy grali co trzy dni i w końcu Jose kimś będzie rotował, a wiadomo co to oznacza.
Tak nie jest, to nie był realizm, a tutaj mówisz o czymś zupełnie innym.
Do wszystkich postów o "manicie".



