Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 23 lis 2017, 1:09

No ciekawe jaki skład Portugalczyk oddeleguje na OT, mecz z CSKA będzie pomiędzy spotkaniami z Arsenalem i City. Trzeba by było przegrać 0:6 żeby odpaść a 0:5 żeby stracić 1 miejsce, które i tak nic nie daje bo do wylosowania z drugich miejsc będą pewnie Real, Bayern, Juve, Roma, Sevilla, Napoli (albo Szachtar) i Porto albo Lipsk. Patrząc na ten zestaw, niezależnie od obecnej formy drużyn, to wygranie grupy w tej chwili nie jest żadnym handicapem.

Skład był jaki był, mamy w kadrze Darmiana i Blinda więc grają jako zmiennicy, równie dobrze mógł wybiec Shaw czy McTominay ale przy plusach Mourinho, jego problemem jest brak pomysłu na zrównoważony rozwój drużyny. Jose identyfikuje kilku pupili i katuje ich do oporu, reszta musi być solidnymi ludźmi, którzy nie spieprzą roboty, nie ma miejsca na jakiekolwiek eksperymenty i ryzyko. Niby wszyscy wiemy jaki jest Mou i trudno się dziwić temu co robi bo nadal jest gwarantem pewnej jakości ale dziwi, że w pewnych kwestiach nadal jest betonem. Tak jak zawsze zajmował się korzystaniem z kompletnych graczy lub tylko drobnym szlifem niemal gotowych produktów, tak dalej się tego trzyma.

Dziś Portugalczyk dostał doskonały poligon doświadczalny. Niby mecz Ligi Mistrzów, o którym marzy niemal każdy młody chłopak kopiący piłkę a zarazem spotkanie o pietruszkę bo porażka w zasadzie niewiele nam zmieniła. Trzeba było dać pograć dublerom i rekonwalescentom ale można było spróbować zluzować takiego Lukaku, Martiala czy Rashforda. Kto wie może w taki sposób wystrzeliłby kolejny talent jak Marcus swego czasu. Ryzyko było żadne a korzyści długofalowe, nawet przy 0:1 mogłyby być znacznie większe. Czy taki Mitchell na boku obrony wyglądałby gorzej? Może ale równie dobrze mógłby być MOTM i dać argument żeby dawać mu kolejne okazje a innym chłopakom sygnał, że warto się starać. Zamiast tego, tuż przed szalenie ważnym ligowym okresem, mamy kolejne 90 minut w nogach Lukaku i niepotrzebne występy Martiala, Maticia czy Rashforda, którzy wrócili przed chwilą ze zgrupowań.

Mou robi święto lasu i się pyszni za każdym razem jak zrobi coś pod publikę, czy to postawi wyjątkowo na jeden mecz McTominaya, czy wpuści Joela na jakieś ogony w meczu o nic ale tak naprawdę to tylko stwarzanie pozorów bo poza przynależnością do MU to tym chłopakom nic nie daje a kolejne lata wręcz zatrzymują jak nie cofają ich w rozwoju.

Wiemy jaki jest Mourinho. Nikt chyba nie wierzy, że wrzuciłby w meczu o realną stawkę, choćby z takim Newcastle, kogoś nieopierzonego (chyba, że jest Lindelofem za kilkadziesiąt baniek). Nikt też się nie łudzi, że wzorem Pochettino będzie grał dzieciakami i na nich budował ekipę. To nie ta filozofia budowania zespołu, Portugalczyk ma inne sposoby drogi do sukcesu ale mógłby czasem zostawić z boku ten swój minimalizm oraz pragmatyzm i spróbować wyjść kawałek poza swoje sztywno wytyczone ramy. Tu naprawdę nie trzeba wiele żeby pogodzić przyjemne z pożytecznym.

Portugalczyk słynie z tego, że jest gwarantem wyników i jeśli w MU skończy z kolejnymi trofeami to wszystko inne zejdzie na drugi plan. Jak mu się jednak nie uda to właśnie takimi decyzjami daje argumenty swoim oponentom. Niezależnie od finału jego historii na OT, sympatii bądź nie do jego osoby, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że dziś kilka decyzji personalnych było nielogicznych.

Wróć do „Anglia”