Przecież Fabiański grał w Arsenalu i wychodziło mu świetnie, ale Wenger w ogóle nie był do niego przekonany i przez to Łukasz dostawał mało szans. Prawda jest taka, że nie byłby najgorszym wyborem dla drużyny z górnej części tabeli. Nie jest przypadkiem, że gość zalicza najwięcej interwencji w tym sezonie.
Swoją drogą, Wenger nie ma chyba nosa do bramkarzy. Szczęsny zaraz będzie numerem jeden w Juventusie, a Fabiański mimo wszystko byłby zdecydowanie ponad Cechem w hierarchii.



