Co tu dużo mówić - ta Vitoria to tacy kelnerzy. Poza jednym, dwoma piłkarzami nie było tam nikogo! To najlepiej odzwierciedla poziom gry wiślaków...
Oglądając pierwszą połowę byłem pewny, że na boisko wejdzie Penksa i byłem pewny, że zmieni właśnie Brożka. Kij z tym, że Kryszałowicz nie zaliczył ani jednego celnego podania, chrzanił wysiłek drużyny w ofensywie! Nie! Pupilek Engela!
Jeśli Vitoria zagra za dwa tygodnie tak samo jak wczoraj a Wisła jakoś się przebudzi to widzę jeszcze szanse na awans. Tylko trzeba się wziąć do kupy!


