Nie chcąc narazić się wspaniałomyślnym forumowiczom, którzy pisząc posta typu 'wielka szkoda... [']', nie skomentuję tego, co o Nich myślę. Bo niestety większość nie odnajduje głębszego sensu ostatnich wydarzeń.
Zmarł Arkadiusz Gołaś, nagle wszystkich ulubiony siatkarz. Dla mnie on jednak nie jest siatkarzem, nie jest reprezentantem Polski - on jest człowiekiem. To nie jest w tej chwili postać, nad którą trzeba się litować. Nie sądzę, by on sobie tego życzył. Piszecie: 'Dlaczeg on? Bóg widocznie nie istnieje!' Dla mnie Bóg istnieje. W tych nielicznych momentach, kiedy wszyscy forumowicze (no dobra, 95%) sobie może nabić, i WP nie dostanie, widać, że Bóg sobie nie radzi. Dlatego z ziemi bierze takich ludzi, jakim był Gołaś. Jakim? Na to sobie sami odpowiedzcie.
Pozdrawiam.


