Brunatna KsięgaAnna Tatar w rozmowie z metrowarszawa.pl podkreśla, że w sprawie nie jest ważny kolor koszulek, ale to, że wprowadzają one segregację.
- Sam pomysł, żeby ludzie ze względu na swoją narodowość byli ubrani inaczej niż pracownicy polscy, przywodzi negatywne skojarzenia. Dla mnie to rodzaj upokarzającej segregacji. Polacy są ubrani w stroje oddające charakter ich pracy, a Ukraińcy - ze względu na swoją narodowość - mówi.
Przytacza także słowa prof. Moniki Lewandowicz-Machnikowskiej, dziekan Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS, która skomentowała sprawę. Profesor mówi, że nawet pracownicy firmy Lindab, którzy dobrze znają już język polski, noszą inne koszulki niż Polacy - pomarańczowe. "To wskazuje na to, że różnicowanie ma charakter narodowy" - mówi Lewandowicz-Machnikowska.
Anna Tatar dodaje, że to zdarzenie na pewno trafi do Brunatnej Księgi - publikacji, która monitoruje i odnotowuje wszystkie przejawy rasizmu, ksenofobii oraz innych aktów dyskryminacji na terenie Polski.
Co powinna zrobić teraz firma? - Przede wszystkim skończyć z tą dyskryminującą praktyką - mówi nasza rozmówczyni ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej.
A potem gorsząca statystyka pincet spraw o rasizm, wzrost o sześć i ksenofobia z III Rzeszy.
Ciekawe czy Pani Tatar zapytała jakiegokolwiek Ukraińca czy go to dyskryminuje. Albo Polaka, bo przecież teraz to oni też się wyróżniają


