Spoiler:
Spoiler:
Ja mam teraz 3 miesiące przerwe od wyjazdów, jeszcze Wisła dostała zakaz na 3 mecze - od miesiąca mnie nosi, żeby gdiześ jechać! Nie chcę tutaj tego porównywać, ale jak człowiek złapie w życiu jakąś zajawkę to przecież nie da się go od tego odciągnać. Ja żeby pojechać na wyjazd potrafie wcześniej 2 dni się uczyć, wrócić o 5 rano i o 7 wstać na egzamin. A mówimy o głupim wyjeździe! Pomyślcie więc co potrafi zrobić człowiek, dla którego jakaś pasja czy hobby to całe życie!
Ilu z Was tutaj ryzykowało kiedyś zdrowiem dla kogoś/czegoś? Co was do tego pchało? Ile razy graliście wpiłkę niezważając na kontuzję? Ile razy oglądaliście coś do późna czy imprezowaliście, licząć się z tym że w pracy będziecie ledwo żyli? Wiadomo, że to nie ta skala, ale skoro my jestesmy w stanie przyjać takie konsekwencje naszego zachowania, to czy dziwi Was to, że ludzie są w stanie poświęcić wszystko dla samorealizacji?
Rozpisałem się, ale to dlatego, że nigdy nie rozumiałem życia dla samego istnienia. Trzeba mieć jakieś cele w życiu i się realizaować. W innym przypadku nie ma to sensu. Można tutaj podciągnac jeszcze powiedzenie "być, nie mieć". Są ludzie, którzy potrafili sprzedać domy, żeby ruszyć na wycieczkę dookoła świata.
I wiecie co? Ja tych ludzi podziwiam. Sam robię wszystko, żeby jak najwięcej korzystać z życia, ale ci ludzie, o których pisałem przerastają mnie o 2 klasy. Wielki szacunek dla nich, bo robią to kochają. To, co daje im szczęscie. I nie bali się podjąc ryzyka i rzucić wszystkiego na szalę. I za to odemnie wielki szacunek dla nich.




