Góry

Awatar użytkownika
DDK
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 17065
Rejestracja: 09 sty 2012, 0:01
Reputacja: 5316
Kibicuję: Tylko WISŁA

Góry

Post autor: DDK » 28 sty 2018, 0:40

Wiecie co ich ciągnie do góry? to
Spoiler:
Zdecydowana większość ludzi ma spełnione dzień w dzień potrzeby na najniższych trzech poziomach. Pół życia walcza o "4 poziom" czyli szacunek i uznanie (mody ubiór, dobre wyniki w pracy, elegancki ubiór - to daje Ci szacunek kolegów, poważanie szefa i uznanie wsród sąsiadów). Natomaist są ludzie, którym to nie wystarczy. Ludzie, którzy próbują się w czymś spełniać. Ludzie, którzy mają wielkie ambicje. Bardzo podoba mi się wypowiedź polityka, którego coraz mniej lubię:
Spoiler:
On tutaj mówi o takich ludziach. Przecież 1 sierpnia pół Warszawy wychodzi na ulicę by uczcić pamięć po bohaterach, który oddali życie za co? No własnie, za wolnośc? za ojczyznę? a może po prostu takie były ich potrzeby? Może czuli, że muszą iść walczyć, bo jest to swego rodzaju ich obowiązkiem? Nie tyle obowiązkiem wobec ojczyzny (czy mamy taki obowiązek żeby oddać życie?), ale obowiązkiem wobec siebie? to jest własnie sama góra piramidy Maslowa - samorealizacja. Niektórzy realizują się wygrywając turniej w CS, inni zakładając rodzinę, jeszcze inni trenując 8h dziennie w piłkę, a ostatni ryzykując zdrowie i życie dla swojej pasji! Przecież dla niektórych góry to całe życie!

Ja mam teraz 3 miesiące przerwe od wyjazdów, jeszcze Wisła dostała zakaz na 3 mecze - od miesiąca mnie nosi, żeby gdiześ jechać! Nie chcę tutaj tego porównywać, ale jak człowiek złapie w życiu jakąś zajawkę to przecież nie da się go od tego odciągnać. Ja żeby pojechać na wyjazd potrafie wcześniej 2 dni się uczyć, wrócić o 5 rano i o 7 wstać na egzamin. A mówimy o głupim wyjeździe! Pomyślcie więc co potrafi zrobić człowiek, dla którego jakaś pasja czy hobby to całe życie!

Ilu z Was tutaj ryzykowało kiedyś zdrowiem dla kogoś/czegoś? Co was do tego pchało? Ile razy graliście wpiłkę niezważając na kontuzję? Ile razy oglądaliście coś do późna czy imprezowaliście, licząć się z tym że w pracy będziecie ledwo żyli? Wiadomo, że to nie ta skala, ale skoro my jestesmy w stanie przyjać takie konsekwencje naszego zachowania, to czy dziwi Was to, że ludzie są w stanie poświęcić wszystko dla samorealizacji?

Rozpisałem się, ale to dlatego, że nigdy nie rozumiałem życia dla samego istnienia. Trzeba mieć jakieś cele w życiu i się realizaować. W innym przypadku nie ma to sensu. Można tutaj podciągnac jeszcze powiedzenie "być, nie mieć". Są ludzie, którzy potrafili sprzedać domy, żeby ruszyć na wycieczkę dookoła świata.

I wiecie co? Ja tych ludzi podziwiam. Sam robię wszystko, żeby jak najwięcej korzystać z życia, ale ci ludzie, o których pisałem przerastają mnie o 2 klasy. Wielki szacunek dla nich, bo robią to kochają. To, co daje im szczęscie. I nie bali się podjąc ryzyka i rzucić wszystkiego na szalę. I za to odemnie wielki szacunek dla nich.

Wróć do „Inne sporty”