F.C. Barcelona (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 19 wrz 2005, 14:44

Jeszcze kilka słów o meczu z Atletico...

Coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy Frank Rijkaard jest tak dobrym trenerem za jakiego się go uważa.
Zmiany jakich dokonał wołają o pomstę do nieba! O ile jeszcze pierwsza z nich (Larsson za Marqueza) była zrozumiała i odważna, to dwie następne były fatalne w skutkach.
65 minuta - Andres Iniesta zmienia Ludovica Giuly - Giuly był zawodnikiem który najwięcej biegał i stwarzał sytuacje z prawej strony, jest on klasycznym skrzydłowym (czego o Inieście raczej powiedzieć się nie da), a na ławce już od dłuższego czasu czeka na swoją szansę zawodnik świetnie czujący się na skrzydle, głodny gry, dobrze grający głową - Santi Ezquerro. Dla mnie zmiana niezrozumiała. Od tej pory brak akcji skrzydłami (z lewej strony nie było praktycznie żadnej takiej akcji - no może raz czy dwa po indywidualnej szarży Dinho).
75 minuta - głupota sięga zenitu - Barcelona przegrywa 2-1, zostaje kwadrans do końca, gramy z przewagą jednego gracza a Rijkaard zamiast zdjąć jednego z obrońców i wpuścić gracza ofensywnego co robi?? - ściąga z boiska kluczowego gracza środka pola, a obok Xaviego głownego dyrygenta gry - Deco. Po tej zmianie gra sypie się całkowicie, nie pomagają paniczne wrzutki 'na aferę' w pole karne i Atletico dowozi korzystny rezultat do końca.
Co do Presasa - nie uważam żeby zawinił przy którejkolwiek z bramek; może mógł lepiej pokryć Kezmana przy drugim golu, ale przy takim dograniu jak to na trzeci metr (przy drugiej bramce) na nogę napastnika najwięcej można zarzucić bramkarzowi, a nie obrońcy.
Najbardziej rozczarował mnie w tym meczu Ronaldinho - jedno, dwa podania, trzy sztuczki techniczne i to wszystko co wyszło mu w tym meczu. Jeśli Ronnie nie zacznie grać nie będzie dobrze bo jest zbyt ważnym ogniwem i za dużo od niego zależy.
Pozostaje zaczekać do środy na mecz z Valencią i przekonać się czy porażka z Atletico (które było do ogrania - oprócz Petrova ŻADEN gracz z Madrytu nie zagrał jakiegoś wyjątkowego meczu) było wypadkiem przy pracy, czy pierwszym objawem kryzysu...

Pozdrowienia dla fanów Barcy
VeB!

Wróć do „Hiszpania”