W Madrycie od dłuższego czasu pompują balonik przed meczem z PSG i urósł on już do takich rozmiarów, że może pęknąć z bardzo bardzo bardzo głośnym hukiem.
Ten dzisiejszy mecz, choć daleki od choćby zadowalającego poziomu, i tak był mniej denerwujący, niż mogliśmy do tego przywyknąć.
Jednak to, jak nadal ta drużyna nie kontroluje gry jest przerażające. To żaden nowy zarzut, bo powtarza się przez cały sezon. W wysoko wygranym meczu z Valencią, choć pochwaliłem chłopaków, też nie mieli oni kontroli i przy mniej korzystnych detalach wynik byłby zupełnie inny. Dziś pod względem gry defensywnej i panowania na boisku oglądaliśmy kabaret, a przecież Levante ma jeden z najsłabszych ataków w lidze.



