Nie no spoko, po prostu mnie to trochę rozbawiło i wypowiedziałem się w niezrozumiałym tonie.
Ja w liceum mogłem melanżować po kilka dni z rzędu, chodzić na dyskoteki, pić wódkę, browary, jarać ziele i wracać na chatę o 6 rano. W wakacje nad morzem codziennie były namioty Heinekena i inne 'beach party'. Nie raz po takim maratonie trzeba było rano jechać na sparing i w nieziemskim upale jakiś mecz rozegrać. Obmyło się ryja, wypiło zimny soczek z witaminami i po paru godzinach alkohol wyparował.
Z wiekiem tak już jest, że nasze wrodzone możliwości się obniżają, i ja już na studiach odczułem znaczący regres. Też tak jak ty szukałem większej przyczyny (może jakiś rak mnie zaczyna wpierdalać ?). Skuteczne lekarstwo, to wypić sobie kilka zimnych piw na śniadanie i jechać dalej. Gwarantuje, że będziesz się czuł jak młody jelonek.
Posłuchaj w skupieniu zwrotki Bohdana -->



