Dobre jest to, że wiem z wyprzedzeniem 30-60 sekund, że będę miał atak aury. Trudno opisać skąd. Po prostu chwilę wcześniej mam bardzo specyficzne odczucie. Mogę się więc trochę przygotować.futbolowa pisze: Poczytałam, i kurde! To jest to:
- "migocząca zygzakowata linia" - to właśnie to, myślałam, że to nakładające się na siebie trójkąty
- jasne plamy,
- niedowidzenie połowiczne jednoimienne (dlatego np. nie widziałam swojej lewej ręki, Marcina lewego ucha itd.
Jak sobie z tym radzisz?
W praktyce najlepiej się położyć (w ostateczności usiąść) i przeczekać. Chodzenie w tym stanie może być trochę niebezpieczne. Jeśli to konieczne, dobrze uprzedzić otoczenie, że źle się czujesz.
W zdecydowanej większości przypadków kończy się na atrakcjach wzrokowych, trwających od kilku do około 20 minut, po których jeszcze przez chwilę jestem zamroczony. Jednak przy silnej aurze, pojawiającej się rzadko, zdarzają się też inne doznania (np. nieokreślone halucynacje czy mdłości). Jeśli pojawi się ból głowy (jeszcze rzadziej i zawsze ból pulsujący), to nic na niego nie pomaga poza przespaną nocą.
Częstotliwość jest różna, ale obecnie niska. Dostrzegam dość dużą korelację z dietą. Stąd np. całkowicie przestałem pić kawę. Obecnie o sprzyjanie atakom u mnie zaczynam podejrzewać mozarellę, ale potrzebuję więcej testów.
Pierwszy raz miałem podczas gry w piłkę i wyglądało to trochę podobnie jak u Ciebie. Migające coś w polu widzenia, stopniowo coraz mniej widziałam i byłem coraz bardziej zdezorientowany. Chłopaki doprowadzili mnie do domu. Gdy zacząłem normalnie widzieć, zaczął się potężny ból głowy.



