Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14423
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2167
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: futbolowa » 13 lut 2018, 13:29

Kluchman pisze: obre jest to, że wiem z wyprzedzeniem 30-60 sekund, że będę miał atak aury. Trudno opisać skąd. Po prostu chwilę wcześniej mam bardzo specyficzne odczucie. Mogę się więc trochę przygotować.

W praktyce najlepiej się położyć (w ostateczności usiąść) i przeczekać. Chodzenie w tym stanie może być trochę niebezpieczne. Jeśli to konieczne, dobrze uprzedzić otoczenie, że źle się czujesz.

W zdecydowanej większości przypadków kończy się na atrakcjach wzrokowych, trwających od kilku do około 20 minut, po których jeszcze przez chwilę jestem zamroczony. Jednak przy silnej aurze, pojawiającej się rzadko, zdarzają się też inne doznania (np. nieokreślone halucynacje czy mdłości). Jeśli pojawi się ból głowy (jeszcze rzadziej i zawsze ból pulsujący), to nic na niego nie pomaga poza przespaną nocą.

Częstotliwość jest różna, ale obecnie niska. Dostrzegam dość dużą korelację z dietą. Stąd np. całkowicie przestałem pić kawę. Obecnie o sprzyjanie atakom u mnie zaczynam podejrzewać mozarellę, ale potrzebuję więcej testów.

Pierwszy raz miałem podczas gry w piłkę i wyglądało to trochę podobnie jak u Ciebie. Migające coś w polu widzenia, stopniowo coraz mniej widziałam i byłem coraz bardziej zdezorientowany. Chłopaki doprowadzili mnie do domu. Gdy zacząłem normalnie widzieć, zaczął się potężny ból głowy.
Ciekawe. Od pół roku piję kawę i chyba pora przestać, bo w ogóle mam wrażenie, że od tego czasu mam gorsze wyniki morfologii.

Ja w ogóle myślałam, że "aura" to jakiś abstrakcyjny wymysł, a migrena - wymówka z telenowel. Srogo się zdziwiłam :D

Dzięki za pocieszenie i uświadomienie. Naprawdę, naprawdę myślałam, że zaczynam tracić rozum.

Wróć do „Hyde Park”