Najpierw z przyjacielem ustawiłem się w Szafie po czym poszliśmy do Blaszanego Bębenka (teraz to się chyba nazywa 107). Musiał spadać koło 22 więc zadzwoniłem do drugiego kumpla czy już są na mieście bo nie chciało mi się jechać do domu. Byli więc dołączyłem do nich w Red Lighcie. Później wybraliśmy się potańczyć i trafiliśmy do Bunkra, tam bawiliśmy się z dwie godziny i poszliśmy do Barbadosa. Panienek wszędzie cała masa, jednak wcześniej spotkaliśmy kolejnych znajomych więc za długo w Barbadosie nie zagościliśmy i za namową skończyliśmy w ParlamencieSergek pisze:gdzie imprezowaliście?Tomusmc pisze: W sobotę wybraliśmy się z przyjaciółmi poimprezować na mieście. Ja nawet nie miałem zamiaru nikogo podrywać bo zwyczajnie nie czułem się gotowy czy na siłach. Byliśmy w trzech lokalach i nigdzie nie było z tym problemu, ostatecznie skończyłem z jednym numerem telefonu i tak od wczoraj sobie piszemyod razu psychika się poprawiła i na imprezę śmiało można iść
Co do walentynek to oczywiście nie obchodzę i idę na siłownię. Co do środy popielcowej to szanuję i nie jem mięsa. Za to na niedzielę ustawiłem się z dziewczyną, którą poznałem w sobotę


