Po pierwszej połowie, pomimo gola dla City, lepsze wrażenie sprawiał Arsenal. W drugiej połowie oczywiście City było dużo lepsze, ale wciąż twierdzę, że "Kanonierzy" zagrali po prostu słabo. Wynik z Ligi Europy nie jest dziełem przypadku, taki Wilshere po fajnym wejściu do składu znowu notuje fatalne noty.
Swoją drogą gratulacje dla City, ale nazywanie tego pierwszym krokiem ku Potrójnej Koronie jest trochę nie na miejscu. A takich słów użyli nie tylko komentatorzy Eleven, ale także angielscy.



