dobra przekonales mnie. fantastyczny gol pokazujacy klase casemiro, alez to wymyslil, alez intensywnosc strzalu. zero fartapanmechiko pisze: Nie dość, że te dyskusje nie mają sensu bo sprzeczacie się kto ma jakie gusta i którego piłkarza uważacie za lepszego, a więc nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, to jeszcze przytaczacie takie idiotyczne argumenty jak kolega nade mną, że "są podstawy do tego, że real jest farciarski bo strzelają gola po rykoszetach". No klękajcie narody. Nawet nie mogę sobie wyobrazić co taki człowiek ma w głowie jeśli uważa, że rykoszet nie wynika z błędu przeciwnika, czy np. z wysokiej intensywności strzałów na bramkę rywala, tylko przypisuje to szczęściu. I pewnie w głowie ma jeszcze konkluzję, że gdyby nie ten rykoszet, to więcej bramek by nie było, albo Real by zaprzestał ataki, albo by przegrali 0:5. No to już jest wyższy poziom nieznania się na niczym.
Morrow pisze: Pisanie, że w Realu to jest czysta przyjemność być napastnikiem po takim meczu, to moim zdaniem kolejny średnio udany przytyk bo wydaje mi się, że równie wygodnie jest być napadziorem w Realu co w Barcy albo PSG a to, że Ronaldo jest owładnięty manią strzelania na bramkę (im ma gorszą formę tym częściej strzela) i jest znacznie większym boiskowym egoistą niż Messi to przecież żaden sekret. Tyle, że nie uważam żeby akurat sam Real był tu czynnikiem wybitnie kluczowym.
problem w tym, ze mecze, statystyki pokazuja cos innego i napastnicy pozostalych zespolow maja sytuacji duzo, duzo mniej. ze ronald lubi strzelic z nieprzygotowanej pozycji i tym nabija licznik racja, ale przeciez 90% jego bramek to jest jeden kontakt z pilka, czyli gole gdzie na etapie budowania akcji (odbior, gra pilka, robienie przewagi, drybling, kreatywne dograne) jego nie ma, wiec jak inaczej wytlumaczyc fakt, ze ma tworzone tych sytuacji w [ch**], jak nie zespolem? jest to tym bardziej logiczne, ze real ma po prostu cholernei mocny, rowny sklad i cala ekipe pracujaca na niego, na czele ze srodkowym napastnikiem, ktory w kazdym innym zespole jest tym najbardziej korzystajacym na pracy reszty zawodnikow
poza tym nie pisze tego po takim meczu, tylko po ostatnich latach, bo wczorajsze spotkanie nie zmienilo nic w moim odbiorze krystyna, a jego styl jest od lat ten sam. byl najlepszym finisherem w historii, jest nim nadal, natomiast albo mamy inne poczucie estetyki, albo inne standardy, bo w zyciu nie zajaknalbym sie tutaj, ze zagral wczoraj genialne spotkanie, tak jak w zyciu nigdy nie pisalem tak o messim, kiedy notowal hattricki a gral w moim odczuciu slabo (mial takie spotkania), ani o suarezie, ktory mial sezony, gdzie mial statystyki jeszcze lepsze od portugalczyka, ani o neymarze, kiedy byl krolem strzelcow lm. genialne mecze to grywaja w realu marcelo, modric, isco a nie gosc, ktory ma po dwa udane zagrania w meczu (celne dolozenie nogi), dwa tragiczne (niecelne dolozenie nogi w podobnie prostej sytuacji) i 50 kompletnie bezbarwnych. ja takich zawodnikow doceniam, ale sie nie zachwycam, tyle.
oczywiscie, ze roma jest latwiejszym rywalem i jest to doslownie pierwsze od lat naprawde udane losowanie barcelony, do tej pory nawet trafiajac na teoretycznie slabsze druzyny z drugich miejsc w grupach lm ciagle i tak laczylo nas z psg, city czy inna chelsea, a real potrafil sobie smigac z schalkami, wolfsbrgami, apoelami i cska nawet na wyzszych etapach. do drabinki realu trudno sie przyczepic, bo zwlaszcza w zeszlym roku mieli trudna przepraweMorrow pisze: Co do farta, krótkie pytanie. Wolałbyś żeby Barca grała z tak osłabionym Juve czy z Romą w pełnym składzie? Losowanie to przecież także element szczęścia, pewnie istotniejszy niż to, że Neymar wypadł na jeden mecz. Akurat w porównaniu do Realu, Barcelona wylosowała drzewko szczęścia, bo Królewscy trafili w teorii prawie najgorzej jak się dało do tej pory.



