
Fajno to wygląda... z perspektywy kibica Liverpoolu.
Mecze co 3 dni w sytuacji gdy losy awansu do przyszłorocznej edycji Ligi Misiow sa na ostrzu nozna (4 w tabeli Roma ma ledwie 1 punkt przewagi nad 5 Interem i tyle samo pkt co 3 Lazio)
Dla porównania Liverpool dzisiaj gra z Bournemouth na Anfield, za tydzien w niedziele o 14 wyjazd do West Brom (i tu pojawia sie mały problem, bo juz we wtorek czyli nieco ponad 48h później mecz na Anfield z Romą), a pomiedzy spotkaniami w półfinale LM mecz w sobote o 12.30 ze Stoke u siebie.
W tabeli jest 7 pkt przewagi nad 5 Chelsea (w załozeniu, ze Londynczycy wygrają zaległy mecz) i w perspektywie starcie pomiedzy obiema ekipami na Stamford Bridge. Chelsea dzisiaj gra z Southampton, potem wyjazd do Burnley, półfinał FA Cup i na koniec sezonu mecze z Newcastle i Huddersfield. Trzeba zakładac, ze oni moga wygrac wszystko do konca, bo przeciwnicy nie powalają i w sumie mecz 6 maja z Liverpoolem moze byc walką o 4 miejsce w lidze.
Ja to widze tak: dzisiaj najmocniejszy skład i musowa wygrana, za tydzien Ingsy, Solanke, Moreny i kto tam jeszcze z rezerwowych bedzie dostępny w WBA (remis biore w ciemno) i ogien do Rzymu.
Roma sobie na takie luksusy pozwolic nie moze, a ich czołowi piłakrze mają w nogach wiecej minut w tym sezonie niz czołowi piłkarze Liverpoolu. U Anglików jedynie Salah, Firmino i Can mają wiecej niz 2000 min w lidze w tym sezonie, dla porównania u Włochów takich piłkarzy jest az 6 (Kolarov, Dzeko, Fazio, Nainggolan, Florenzi, Manolas).
Tak sobie analizuje tą Rome (opierajac sie na statystykach i suchych faktach) i dochodze do wniosku, ze Liverpool jest tutaj wiekszym faworytem niz mi sie początkowo wydawało.



