Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

RLG
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1139
Rejestracja: 13 kwie 2018, 23:11
Reputacja: 208

Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: RLG » 23 kwie 2018, 2:29

Widzę, że na razie jako jedyny bazuję tutaj ciągle na wynikach, faktach itd, ciągle argumentując tym swoje tezy, zamiast pozostawać głównie przy wrażeniach i opiniach. Na wynikach najważniejszych, bo na występach w Europie, rankingach zdobytych grą i tak dalej. Ech.
Wygranie meczu w grupie = wygranie meczu w półfinale LM jeśli chodzi o punkty UEFA + dodatek 1 pkt za awans czy jakoś tak.
Pomijasz kolejną rzecz. Punkty są dzielone przez ilość drużyn. Więc wygranie meczu w grupie nie równa się wygranej w półfinale. Tylko się sumuje i potem na ilość drużyn. Więc wygrana w półfinale to punkty plus wygrana w grupie. Plus dodatek za awans.
Liverpool dostanie więc w półfinale, jak zdobędzie punkty, dodatkowo, sumę, nie iloraz. Iloraz dotyczy ilości drużyn na starcie.
Krócej mówiąc - im dalej zachodzisz i w im wyższej fazie grasz tym większą wyciągasz średnią ligi sumowaną z dodatkowym punktem. Wiec ten 1 punkt robi sporą różnicę w średniej.
Co ma mi dać, że wymieniłeś wszystkie występy niemieckich ekip w pucharach przez 5 lat
Pogląd na całość według faktów, nie opinia, że BL nie istnieje w Europie, którą powtarzasz mimo tych faktów. Gra w fazie pucharowej to istnienie. Piłka nie kończy się na finałach, wtedy żadna liga poza hiszpańską by nie istniała ;)
Wyobraźmy sobie, że przez 5 lat Bayern nie jest ścisłą czołówką Europy tylko wygrywa grupę LM i odpada
Wyobraźmy sobie, że śnieg jest zrobiony z kokainy. Trzymamy się rzeczywistości, czy wyobrażeń?
Ma mniej przedstawicieli ale zachowując proporcje robi podobne wyniki.
Nie. Liga francuska robi zdecydowanie słabsze wyniki od niemieckiej. Nie robi podobnych. Tutaj mijasz się z rzeczywistością. Nie ma tu kwestii proporcji, bo liczony jest iloraz liczby drużyn. Mniej przedstawicieli to mniejszy podział sumy.
To Roma a nie Schalke, Bayer, Wolfsburg czy Lipsk wyeliminowała Barcelonę.
Ograniczasz całość tematu do jednorazowego przypadku. Ja odnoszę się do pełnego obrazu. Wybierając przypadki jednorazowe możemy stwierdzić, że Augsburg mógłby być mistrzem Anglii. Zwłaszcza, że wspomniane zespoły nie grały z Barceloną...
Fajnie, że wrzucasz słupki i statystyki kto gdzie doszedł i kiedy odpadł tylko co to ma wnieść?
Co mają wnieść wyniki drużyn w Europie w dyskusji na temat siły lig, które reprezentują? Mają wnieść pokaz siły lig, które reprezentują.
Chcesz nas przekonać, że są ekipy w Niemczech, które są zdolne wywołać teraz podobne emocje i rzucić rękawicę najmocniejszym?
Nie. Nie chcę. To kontynuacja wmawiania mi intencji, chociaż jasno je wyraziłem i podkreśliłem o co chodzi - a nadal wychodzi na to, że stawiam inną tezę niż postawiłem ileś razy.

Zauważyłem, że uciekasz od najważniejszych faktów i całego obrazu w dziwne pytania, odrzucanie pełnej sytuacji i wybór wygodnych elementów. Ja stawiam sprawę ciągle całościowo, bez pomijania i wyobrażeń.
Tak się naprawdę nie da rozmawiać. Ja stawiam tezę, przedstawiam argumenty, w odpowiedzi mam dyskusję z tezami, których nie stawiałem oraz traktowanie argumentów lekceważąco i podrzędnie w porównaniu ze sprawami wyjątkowymi i wybranymi z całości.

Bernabeu, Sevilla akurat ostatnio regularnie lała po tyłku angielskie drużyny, rok w rok, sprawdź sobie, samo MU chyba ze trzy razy :D
Jednak jeżeli ktoś uważa że ranking UEFA to dobry miernik porównania lig - jak słusznie napisał Morrow, też uważa, że Sevilla to poziom PSG i City. Atletico to poziom Barcelony. Porto to poziom Arsenalu, United i Chelsea. Dynamo Kijów to poziom Liverpoolu i Arsenalu. I tak dalej.
Ponieważ... tak jest na przestrzeni ostatnich kilku lat. Nie wiem skąd pomysł, by Sevilla w tym okresie była słabsza sportowo - nie finansowo i kadrowo - od City, Porto od Arsenalu czy Atletico od Barcelony, jeśli spojrzy się na ich spotkania :D

Jeżeli te zespoły notują mniej więcej wyrównane wyniki z drugimi to twierdzenie, że to podobny poziom, jest uzasadnione. Dobra, niech będzie. Zrobię to. Wezmę 5 ostatnich skończonych sezonów (bo w tym jeszcze jeden pojedynek jest możliwy) i porównam bezpośrednie starcia zamiast położyć się jak normalny, zdrowy psychicznie człowiek spać :D Doceń moje maniakalne podejście choćby na tym poziomie :D

Zacznę od LM 12/13, skończę na LE 16/17. Obecny sezon dodam osobno na koniec dla uzupełnienia, by nie było, że go pomijam, bo wyjątkowo jest słabszy dla Bundesligi.

Oto ono. Zestawienie pojedynków niemiecko-angielskich od sezonu 12/13 po sezon 16/17 w Lidze Mistrzów. LE pominąłem bo było tam zaledwie kilka spotkań (przy niedużej różnicy)
Rezultat ostateczny:

15 zwycięstw ligi angielskiej
5 remisów
12 zwycięstw ligi niemieckiej
Bilans 56:47 dla ligi angielskiej
Jak widzisz wyniki wychodzą zbliżone, więc można powiedzieć, że te grupy zespołów są na podobnym poziomie. Bundesliga 41 punktów, PL 50. Kilka punktów różnicy i bramek różnicy na 33 bezpośrednie starcia.

Jak widzisz też powtarza się to, co pisałem - rzutowanie obecnego sezonu i braku najlepszych drużyn z Bundesligi w pucharach. A i tak Kolonii udało sie pokonać Arsenal :D Ale to jako ciekawostka.

Arsenal - Schalke 0:2
Schalke - Arsenal 2:2
Borussia - City 2:1
City - Borussia 1:1
Arsenal - Bayern 1:3
Bayern - Arsenal 0:2
MU - Bayer 4:2
Bayer - MU 0:5
City - Bayern 1:3
Bayern - City 2:3
Schalke - Chelsea 0:3
Chelsea - Schalke 3:0
Borussia - Arsenal 0:1
Arsenal - Borussia 1:2
Borussia - Arsenal 2:0
Arsenal - Borussia 2:0
City - Bayern 3:2
Bayern - City 1:0
Chelsea - Schalke 1:1
Schalke - Chelsea 0:5
MU - Wolfsburg 2:1
Wolfsburg - MU 2:0
City - Gladbach 4:2
Gladbach - City 1:2
Bayern - Arsenal 5:1
Arsenal - Bayern 2:0
City - Gladbach 4:0
Gladbach - City 1:1
Bayer - Tottenham 0:0
Tottenham - Bayer 0:1
Bayern - Arsenal 5:1
Arsenal - Bayern 1:5

Wróć do „Hiszpania”