Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

RLG
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1139
Rejestracja: 13 kwie 2018, 23:11
Reputacja: 208

Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: RLG » 23 kwie 2018, 10:34

Podkreślam je dlatego, że ich używam, a nie ma do nich odniesienia. Stąd podkreślenie. Stawiam argumenty, są pomijane i dyskusja toczy się nie z nimi, tylko z czymś, czego nie mówiłem i czego nie uważam. To jest brzydka figura retoryczna - skoro odskakujemy już od tematu na opinie na temat tego, jak ktoś coś próbuje przekazać.

Przytaczane przeze mnie informacje to całościowy pogląd na wyniki wyciągane przez ligi. Widzisz, znowu muszę podkreślać, bo znowu zamiast odniesienia się do nich jest ich pomijanie lub zbywanie, a główną osią stają się opinie. Czy obniżanie wartości, bo porównywanie do statystyk wykonanych podań, oddanych strzałów... a to statystyki wyników. Nie oddanych strzałów w drugiej połowie w relacji do posiadania, tylko zwycięstw i remisów na wspólnym polu.

Odpowiedz chociaż na jedno pytanie, bo odpowiedzi się nie doczekuję. Jak inaczej sprawdza się sportową wartość drużyn, jeśli nie na boisku?
I pytania z tego wychodzące. Czy ważniejsze w tej ocenie są wyniki, czy wrażenia? Czy istotniejsze od gry na boisku są finanse lub renoma? Czy w ocenie wartości piłkarskiej kluczowa jest regularność, czy jednorazowe przypadki? To są naprawdę istotne pytania dla tej dyskusji, bez odpowiedzi na nie trudno znaleźć wspólne pole do analizy. Gdyż ja mówię o realnych wynikach na boiskach na przestrzeni kilku lat, Ty albo o wyjątkach albo o wrażeniach.

Dziwisz się, że znowu to podkreślam? Własnie uciekając od retoryki, tę mógłbym dopiero zacząć stosować. A ja z uporem maniaka nakierowuję na konkrety, odpychając retorykę i gry słowne na bok. A uwierz, mógłbym zacząć, np od metody sokratycznej i tak dalej. Stawiam jednak sprawę uczciwie unikając własnej opinii czy przypuszczeń, by ta nie psuła widoku całości.

Skoro zaś zgadzamy się, że Bundesliga nie jest ligą ogórków i razem z angielską i włoską na zbliżonym poziomie stanowi top $ - za plecami Hiszpanii... to cała dyskusja i tak jest zbędna, bo dowodzimy sobie nawzajem tego samego.

P.S.
Powtarzasz wmawianie mi czegoś, czego nie twierdzę. Gdyż ani razu nie napisałem, że cała Bundesliga to ten sam poziom. To byłoby stwierdzenie absurdalne i wzięte z kosmosu. Nie ma takiej ligi. Taka liga nie istnieje, a istnieć mogłaby tylko w jakimś eksperymencie związanym z SI. Zaznaczam więc znowu, że muszę odpowiadać na rzeczy odnoszące się do słów, które nie wyszły spod mojej ręki.

P.P.S.
Przytoczyłeś ten Liverpool, to pominąłem. Kiedy? Wolfsburg i Schalke były o krok od eliminacji Realu i gry w półfinale, naprawdę o krok, w ostatnich paru latach. Gdy Liverpool błąkał się gdzieś albo w grupach, albo w ogóle poza LM. Te "tabelki" nie biorą się znikąd. Biorą się z realnych wyników osiąganych w Europie. Uparłeś się samych półfinałów, pomijając całokształt. Nadal osadzając się tylko na aktualnym, niedokończonym sezonie, gdy sto razy sam stwierdziłem, że jest wyjątkowo słaby - nie w sensie, że aż tak bardzo, tylko, że jest wyjątkiem i wskazywałem tego przyczyny bynajmniej nie tkwiące w samym poziomie ligi. Rozpisałem to na całe ściany, nadal nie ma do tego odniesienia - tylko zbywanie.

Wróć do „Hiszpania”