Wcześniej przypomnę setny raz - nie próbuję, jak mi się sugeruje, budować "pomnika potężnej Bundesligi" (Twoje słowa), stawiać jej na piedestale itd. Osobno powyżej zamieściłem dla przypomnienia stawianą tezę i dziwię się, że nie do niej odnosi się dyskusja.
Bundesliga to nie jest poziom ligi angielskiej, tak jak liga hiszpańska nie jest zdecydowanie najlepszą ligą na świecie, wyniki w pucharach to dosyć przeciętny wyznacznik do takich sądów.
Bundesliga mocno odstaje od lig: angielskiej, hiszpanskiej i wloskiej. Bardzo mocno.
Tu Twoje słowa akurat w reakcji na to, że stwierdzałem, że nie odstaje bardzo mocno.Znowu przez swoje sympatie próbujesz sztucznie dodać Bundeslidze jakości tam gdzie jej nie ma aż tyle ile chciałbyś widzieć.
Potem odnosiłem sie do takich rzeczy wskazując, że było inaczej, znowu było stawianie włoskiej i angielskiej nad, chociaż wyniki w tych 5 sezonach mówiły co innego. Dlatego je wyszczególniłem sądząc, że fakty zrobią swoje.iężko powiedzieć też, że któraś była szczególnie blisko albo tylko sędzia/pech/kataklizm jej tam nie dopuścił bo zasłużyła z przebiegu sezonu. To już 5 sezon z rzędu więc trudno to zrzucać na przypadek i pecha, bo jakoś Anglików i Włochów to nie dotyka.
Jeżeli ktoś uważa, że Bayern, Lipsk, Borussia, Hoffenheim, BAYER, Schalke to poziom City, United, Liverpoolu, Spurs, Chelsea i Arsenalu - to ma do tego prawo. Tyle, że to nie jest fakt, a opinia na podstawie faktu który nie jest w pełni wymierny dla poziomu ligi. Powtarzam się, ale do tego się to sprowadza.
Co ma mi dać, że wymieniłeś wszystkie występy niemieckich ekip w pucharach przez 5 lat skoro wszyscy wiemy, że tylko Bayern zaistniał w Europie przez ten czas?
Stąd podawanie wyników w kontrze do takich stwierdzeń. Bez wyjątków czy pominięć, tylko wszystkich. I jestem zaskoczony, że podawanie faktów nazywa się brzydkimi chwytami retorycznymi, zwłaszcza, gdy sam padam ofiarą wyobrażeń czy opinii, gdy operuję głównie bezpośrednimi zestawieniami w odpowiedzi na takie rzeczy. Nie liczbami strzałów, ale obecnościami na danych etapach w Europie czy sumą bezpośrednich starć.Ligue1. Ma mniej przedstawicieli ale zachowując proporcje robi podobne wyniki.
Benabeu, uzasadnij tę hierarchię, na jakiej podstawie stawiasz ligę hiszpańską i angielską na jednym poziomie. Bo przestaję rozumieć to wybijanie ponad resztę ligi angielskiej, która przez ostatnie lata cieniowała, a Hiszpanie lali ją jak chcieli. Nawet te drugogarniturowe Seville, co rozpisałem (i co zostało, jak inne wyniki, pominięte)La Liga, Premier League (zbliżony poziom)
- duża przerwa
Serie A, Bundesliga (zbliżony poziom, może lekko lepszy we Włoszech odkąd Napoli jest jakimś rywalem dla Juve)
- duża przerwa
Francja
- przerwa
reszta
Czy to reguła w sezonie? Nie. Przez cały sezon Bayern gra żelazną grupę 16-18 zawodników. Na wystawienie Maia pozwoliła sobie po zdobyciu mistrzostwa i przy meczu z Realem na horyzoncie. To dopiero drugi raz przez cały sezon. Dwa razy w sezonie Bayern wstawił młodzika do składu. Wcześniej raz zagrał też Wriedt, także z dołem tabeli. I to wszystko w przeciągu około 50 meczów o punkty w lidze i pucharach, czyli koło 700 wystawień piłkarzy. Ile to wychodzi, 2-3 promile wkładu juniorów w grę?RLG - niedawno w temacie Bayernu pisałeś o tym, że w klubie szanse dostanie w nowym sezonie 18-letni obrońca Lukas Mai. Właśnie na jego przykładzie wyjaśnić najłatwiej różnice pomiędzy Bundesligą, a Premier League. Mianowicie - w Premier League kluby nie mogą sobie pozwolić na ogrywanie 18-letnich środkowych obrońców.
Do tego nie było to spotkanie z czołówką, tylko dolną cześcią tabeli. Nie ma więc najmniejszej możliwości porównania tego do regularnej praktyki w starciach z reprezentacją Bundesligi. Odosobniony przypadek w bezpiecznej sytuacji.
Gdyż eksperymentów... nie ma. Przez co cierpią piłkarze utalentowani. Od 8 lat Bayern nie wprowadził juniora do składu, ostatnim był Alaba. Nie ma miejsca w Bundeslidze na zlekceważenie przeciwnika o czym przekonywał się np Guardiola, gdy już zdobywał mistrzostwa i próbował ogrywać rezerwy.
Pominę już wrażenie, że osadza się to na przypisywanie mi tezy, jakoby Bundesliga w całości trzymała poziom taki, jak Bayern.
Mam wrażenie, tu już jego użyję, raz sobie pozwolę, zamiast faktów, że panuje przekonanie o słabości Bundesligi w oparciu o wyniki wykręcane przez Bayern tak, jakby te wyniki wynikały właśnie ze słabości, nie z wysiłku i jakości, jakie Bayern wprowadza by je wykręcić. Że się to odwraca bez zwrócenia uwagi na regularność punktowania kilku drużyn co sezon w Europie czy na poziom starć.
To wygląda tak, jakby Bayern miał łatwo. Widzieliśmy jednak co jeszcze w tym sezonie się działo, gdy Ancelotti sam w to uwierzył; jakie Bayern miał problemy, po których była masa głosów, że tym razem mistrzostwa nie zdobędzie. To pozory, że Bayern nie musi się wysilać. Musi.



