Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

RLG
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1139
Rejestracja: 13 kwie 2018, 23:11
Reputacja: 208

Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: RLG » 23 kwie 2018, 11:09

A, i jedna sprawa. Bo nie odpowiedziałem Ci na pytanie kto tutaj uważa Bundesligę za ogórki. Nie padło nic takiego wprost. Nie tutaj, ale sama dyskusja wywiodła się od przytoczenia opinii z zewnątrz o ogórkach, farmerach itd. A i tutaj padły sformułowania, na które odpowiadałem. Przytoczę kilka.

Wcześniej przypomnę setny raz - nie próbuję, jak mi się sugeruje, budować "pomnika potężnej Bundesligi" (Twoje słowa), stawiać jej na piedestale itd. Osobno powyżej zamieściłem dla przypomnienia stawianą tezę i dziwię się, że nie do niej odnosi się dyskusja.
Bundesliga to nie jest poziom ligi angielskiej, tak jak liga hiszpańska nie jest zdecydowanie najlepszą ligą na świecie, wyniki w pucharach to dosyć przeciętny wyznacznik do takich sądów.
Bundesliga mocno odstaje od lig: angielskiej, hiszpanskiej i wloskiej. Bardzo mocno.
Znowu przez swoje sympatie próbujesz sztucznie dodać Bundeslidze jakości tam gdzie jej nie ma aż tyle ile chciałbyś widzieć.
Tu Twoje słowa akurat w reakcji na to, że stwierdzałem, że nie odstaje bardzo mocno.
iężko powiedzieć też, że któraś była szczególnie blisko albo tylko sędzia/pech/kataklizm jej tam nie dopuścił bo zasłużyła z przebiegu sezonu. To już 5 sezon z rzędu więc trudno to zrzucać na przypadek i pecha, bo jakoś Anglików i Włochów to nie dotyka.
Potem odnosiłem sie do takich rzeczy wskazując, że było inaczej, znowu było stawianie włoskiej i angielskiej nad, chociaż wyniki w tych 5 sezonach mówiły co innego. Dlatego je wyszczególniłem sądząc, że fakty zrobią swoje.
Jeżeli ktoś uważa, że Bayern, Lipsk, Borussia, Hoffenheim, BAYER, Schalke to poziom City, United, Liverpoolu, Spurs, Chelsea i Arsenalu - to ma do tego prawo. Tyle, że to nie jest fakt, a opinia na podstawie faktu który nie jest w pełni wymierny dla poziomu ligi. Powtarzam się, ale do tego się to sprowadza.
Co ma mi dać, że wymieniłeś wszystkie występy niemieckich ekip w pucharach przez 5 lat skoro wszyscy wiemy, że tylko Bayern zaistniał w Europie przez ten czas?
Ligue1. Ma mniej przedstawicieli ale zachowując proporcje robi podobne wyniki.
Stąd podawanie wyników w kontrze do takich stwierdzeń. Bez wyjątków czy pominięć, tylko wszystkich. I jestem zaskoczony, że podawanie faktów nazywa się brzydkimi chwytami retorycznymi, zwłaszcza, gdy sam padam ofiarą wyobrażeń czy opinii, gdy operuję głównie bezpośrednimi zestawieniami w odpowiedzi na takie rzeczy. Nie liczbami strzałów, ale obecnościami na danych etapach w Europie czy sumą bezpośrednich starć.
La Liga, Premier League (zbliżony poziom)
- duża przerwa
Serie A, Bundesliga (zbliżony poziom, może lekko lepszy we Włoszech odkąd Napoli jest jakimś rywalem dla Juve)
- duża przerwa
Francja
- przerwa
reszta
Benabeu, uzasadnij tę hierarchię, na jakiej podstawie stawiasz ligę hiszpańską i angielską na jednym poziomie. Bo przestaję rozumieć to wybijanie ponad resztę ligi angielskiej, która przez ostatnie lata cieniowała, a Hiszpanie lali ją jak chcieli. Nawet te drugogarniturowe Seville, co rozpisałem (i co zostało, jak inne wyniki, pominięte)
RLG - niedawno w temacie Bayernu pisałeś o tym, że w klubie szanse dostanie w nowym sezonie 18-letni obrońca Lukas Mai. Właśnie na jego przykładzie wyjaśnić najłatwiej różnice pomiędzy Bundesligą, a Premier League. Mianowicie - w Premier League kluby nie mogą sobie pozwolić na ogrywanie 18-letnich środkowych obrońców.
Czy to reguła w sezonie? Nie. Przez cały sezon Bayern gra żelazną grupę 16-18 zawodników. Na wystawienie Maia pozwoliła sobie po zdobyciu mistrzostwa i przy meczu z Realem na horyzoncie. To dopiero drugi raz przez cały sezon. Dwa razy w sezonie Bayern wstawił młodzika do składu. Wcześniej raz zagrał też Wriedt, także z dołem tabeli. I to wszystko w przeciągu około 50 meczów o punkty w lidze i pucharach, czyli koło 700 wystawień piłkarzy. Ile to wychodzi, 2-3 promile wkładu juniorów w grę?

Do tego nie było to spotkanie z czołówką, tylko dolną cześcią tabeli. Nie ma więc najmniejszej możliwości porównania tego do regularnej praktyki w starciach z reprezentacją Bundesligi. Odosobniony przypadek w bezpiecznej sytuacji.

Gdyż eksperymentów... nie ma. Przez co cierpią piłkarze utalentowani. Od 8 lat Bayern nie wprowadził juniora do składu, ostatnim był Alaba. Nie ma miejsca w Bundeslidze na zlekceważenie przeciwnika o czym przekonywał się np Guardiola, gdy już zdobywał mistrzostwa i próbował ogrywać rezerwy.

Pominę już wrażenie, że osadza się to na przypisywanie mi tezy, jakoby Bundesliga w całości trzymała poziom taki, jak Bayern.

Mam wrażenie, tu już jego użyję, raz sobie pozwolę, zamiast faktów, że panuje przekonanie o słabości Bundesligi w oparciu o wyniki wykręcane przez Bayern tak, jakby te wyniki wynikały właśnie ze słabości, nie z wysiłku i jakości, jakie Bayern wprowadza by je wykręcić. Że się to odwraca bez zwrócenia uwagi na regularność punktowania kilku drużyn co sezon w Europie czy na poziom starć.

To wygląda tak, jakby Bayern miał łatwo. Widzieliśmy jednak co jeszcze w tym sezonie się działo, gdy Ancelotti sam w to uwierzył; jakie Bayern miał problemy, po których była masa głosów, że tym razem mistrzostwa nie zdobędzie. To pozory, że Bayern nie musi się wysilać. Musi.

Wróć do „Hiszpania”