Tu już dochodzi kalkulacja. Ostatni dwaj mistrzowie Premier League - Leicester i Chelsea - to kluby które w mistrzowskim sezonie w ogóle nie grały w Europie. Chelsea Ligę Mistrzów wygrała kończąc ligę na 6 miejscu. Liverpool wygrał Ligę Mistrzów kończąc ligę na 5 miejscu. United wygrało rok temu LE kończąc na 6. Na tym samym skończy Arsenal, o ile uda się wygrać ten puchar w tym roku - czyli ewentualny triumf w Europie Kanonierzy okupią najgorszym miejscem w lidze od 20-kilku lat. Historia podpowiada że kluby z Premier League - z jakiego dokładnie powodu to nie wiem - nie potrafią łączyć udanie ligi i Europy. Dlatego taki wspomniemy dla przykładu West Ham, mierząc siły na zamiary, woli olać LE której by i tak nie zwojował, by skupić się na zdobyciu 6-9 punktów więcej, żeby za zarobioną różnicę kupić sobie takiego Arnautovica w bonusie za wynik lepszy o kilka miejsc niż zakładano.Kluchman pisze: Kibice tego West Hamu też wyżej cenią jedno czy dwa miejsca w srodku tabeli wyżej na koniec sezonu niż emocje związane z chociaż próbą walki o trofeum w takiej Lidze Europy? Przecież taki West Ham może coś wygrać na krajowym podwórku raz na 30 lat. Naprawdę kilka milionów za miejsce w lidze jest bardziej wartościowe?
Swoja drogą ukłony dla Pepa, który jest pierwszym od 2015 trenerem który wygrał Premier League grając jednocześnie w Europie, oraz dla sir Alexa Fergusona, który jako jedyny wygrał z brytyjskim klubem europejski puchar i skończył ligę w TOP4w jednym sezonie. I to od razu LM i mistrz kraju



