Klub podjął słuszną decyzję, by poczekać z takimi ruchami do końca rozgrywek, bo wcześniej i tak nikt sensowny nie był dostępny. Jednak nie można ignorować tego, że liga i puchar krajowy zostały w tym sezonie przegrane bardzo szybko i to w kompromitującym stylu. Na pewnym etapie sezonu zapowiadała się raczej trudna walka o miejsce w czwórce. Real w tym momencie gra lepiej, ale też sporo poniżej swoich pełnych możliwości i potencjału. Nie zdziwię się, jeśli już w niedzielę Barcelona to udowodni.
Udało się osiągnąć finał Ligi Mistrzów po bardzo trudnych dwumeczach i można tego sztabowi szkoleniowego oraz piłkarzom tylko pogratulować i życzyć powodzenia w ostatnim meczu, który być może pozwoli osiągnąć coś wybitnego i dotychczas niewyobrażalnego. Niewiele brakowało jednak, byśmy od kilku tygodni mogli sobie czekać na Mundial i planować kolejny sezon. Jeden kiks, zła decyzja, czy błąd arbitra. Na tym poziomie w Lidze Mistrzów trudno nastawiać się na zwycięstwo, bo nad tym nikt nie ma pełnej kontroli, a drabinka do finału była w tym roku wyjątkowo trudna.
Zidane popełniał w pierwszej części sezonu dużo błędów. Chwała mu za to, że ostatecznie wyciągnął wnioski i zdołał uratować emocje w ostatnich rozgrywkach, jakie drużynie zostały w tym sezonie. Za to, że zaczął podejmować lepsze decyzje dostał zasłużoną nagrodę i zobaczymy, co wydarzy się w finale.
Później przyjdzie lato i będzie miał kolejne niełatwe zadanie, by podjąć kilka kluczowych decyzji i uniknąć błędów z poprzedniego lata, bo na kolejną przegraną ligę na półmetku sezonu nikt przychylnie patrzeć nie będzie, a w Lidze Mistrzów wszystko jest możliwe.
Ogólnie jednak Zidane był legendą jako piłkarz i już został legendą jako trener. Ta drużyna bez względu na styl, szczęście, okoliczności, charakter i wszystko inne, co było i jest jej zarzucane, już przeszła do historii. A jeśli wygra finał w Kijowie, na pewno nikt nie będzie miał oporów przed stawianiem jej obok legendarnego Realu Di Stefano. Łatwo jednak nie będzie. Zwłaszcza, gdy rywalem będzie ten niesamowity Liverpool. Real teoretycznie ma lepszych piłkarzy zarówno w formacji obrony, jak i pomocy, a w ataku ma Ronaldo, ale jak wspominałem, trudno uznać, że gra obecnie na maksimum potencjału. Liverpool zaś osiąga wyniki ponad stan i to Liverpool pokonał Real w jak dotąd jedynym finale pomiędzy oboma klubami (nawet jeśli trudno tamten mecz w jakiś sposób odnosić do obecnej sytuacji).
Nie wiem, o co chodzi w angielskim Internecie z tymi koszulkami. Na nich jest napisane "a por la 13". Nic w tym złego, to bardziej coś w rodzaju hasła motywującego, coś jak "wygrajmy 13 raz". "A por la decima" to było bardzo częste hasło w Madrycie przed wygraniem dziesiątego Pucharu Europy. Wtedy nikt nie interpretował tego jako arogancji.



