Brakowało tu niektórych ników. Gdyby po tym meczu wrócił jeszcze jeden legendarny na "r", to byłby koniec świata.
Ogólnie głównym aktorem widowiska był sędzia, który popełnił tyle ewidentnych błędów, że szkoda na niego słów. Przy golu na 3:1 chyba jednak o dziwo podjął dobrą decyzję.
Poza tym nie da się nie wskazać na problem Madrytu w ataku. Wiele razy już pisano o braku napastnika. Wczoraj dopóki grał Ronaldo, Benzema wyglądał dobrze i gra była płynna. Po zejściu Portugalczyka ani Benzema ani Bale nie potrafili zaadaptować swojej gry do nowej sytuacji i biegali wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinni. Drużyna została po prostu bez napastnika, a Pique i Umtiti mieli luzik. Abstrahując od błędów sędziego, śmiem twierdzić, że to właśnie dlatego Real tego meczu nie wygrał. Zostaje więc liczyć, że Cristiano niebawem będzie zdrowy, a latem koniecznie trzeba coś z tym zrobić. Wygodnie jest mówić, że napastnikiem Rwalu jest Ronaldo, ale wypada mieć jakąś poważną alternatywę.



