Nie musiałbym pić Żubra kiedy mam ochotę na Amsterdam.
Nie musiałbym chodzić na mecze Barcy do pubów albo oglądać w necie tylko kupiłbym sobie wszystkie te cyfry i nie cyfry.
Pojechałbym do Barcelony. Najpierw na trochę a później na stałe.
Nie jeździłbym do szkoły komunikacją miejską bądź też prywatną tylko podjeźdzałbym sobie jakimś (nie koniecznie najnowszym) BMW.
Rzuciłbym trochę hajsu na nowe boisko pod blokiem bo stare już w coraz gorszym stanie.
Większość jedna pozostawiłbym w banku i starał się żyć dalej tak jak żyłem z tą niewielką różnicą, że nie musiałbym tak oszczędzać hajsu jak teraz.


