F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Salas11
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18816
Rejestracja: 02 mar 2009, 3:00
Reputacja: 1799
Kibicuję: Internazionale Serie A
Lokalizacja: Łódź

F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Salas11 » 22 maja 2018, 6:15

moody90 pisze: moze jestem nieobiektywny, ale dla mnie niewyobrazalne jest, zeby w barcelonie potraktowano jakiegos wychowanka jak raula, ktorego w praktyce wypychano z klubu, pozegnanie casillasa z ktorego zrobiono kreta czyli jakas smutna konferencja, na ktorej nie pojawil sie nawet perez, to tez byla prowizorka
Widzisz, w Barcelonie jest tak że jak dana legenda czuje że jej czas dobiega końca i widzi że nie daje już na boisku tyle co za najlepszych lat, sama decyduje się odejść. Tak było z Puyolem, Xavim czy teraz Iniestą. Tak pewnie będzie również z Messim. W Realu natomiast odkąd pamiętam już od czasów pierwszych Galacticos piłkarze mieli do powiedzenia więcej niż trenerzy. Piknikowe treningi, płacze w mediach i kaprysy były częstym zjawiskiem. I takim nietykalnym gwiazdkom ciężko później zrozumieć że pora ustąpić młodszym, głodniejszym zawodnikom. Tak było bodaj już z Figo, który chyba też nie żegnał się z Realem w najlepszych okolicznościach. Potem Raul, Guti czy Casillas czyli całe towarzystwo wzajemnej adoracji które rządziło szatnią. Mourinho musiał to rozpieprzyć w pizdu chcąc mieć autorytet i posłuch wśród piłkarzy. Nie było im to w smak, zapewne każdy z nich liczył że zakończy karierę na Bernabeu mając status świętej krowy której przez zasługi i staż w klubie nikt nie będzie mógł nic złego powiedzieć. I tu się pomylili. W Barcelonie dyscyplina i samo pojęcie drużyny jest na zupełnie innym poziomie, to się tam wpaja od małego i to działa. Nikt nie jest ważniejszy niż drużyna. Może to był jeden z powodów odejścia Neymara, który chce by wszystko kręciło się wokół niego, pragnie być w centrum uwagi. Bardziej z tą mentalnością pasuje przez to do Realu niż Barcelony i nie zdziwię się jak kiedyś tam trafi.

Wróć do „Hiszpania”