Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23152
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6208
Kibicuję: 4rsenal

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: sickstick » 23 maja 2018, 13:24

Ja się od 10 lat męczę z wszelkimi kontuzjami kostki. Kości nigdy poprzestawianych nie miałem, ale więzadła miałem nawet pozrywane, achilles też swoje przeżył. W piłkę z tego powodu już w ogóle od dawna nie gram, bo jak sam DDK to niezwykle trafnie niedawno opisał - przestało sprawiać przyjemność kiedy w większości sytuacji trzeba było odstawiać nogę. Także jakieśtam myślę obszerne rozeznanie w temacie mam (btw nie podoba mi się te #clonermentality, że trzeba podpierać opinię obeznaniem). I o ile zgadzam się że odstawienie nogi na poduchę i nie używanie jej to najgorsze co można w tej sytuacji zrobić (ponieważ więzadła się zastaną - mnie właśnie to zrobiono 10 lat temu i stąd tak długo się to ciągnie), to nadmierna eksploatacja jest równie fatalnym pomysłem. Noga wymaga rehabilitacji, ćwiczeń, siłowni - owszem, ale nie zapierdzielania za piłką gdzie staw skokowy jest narażony na szarpane obciążenia (starty, zwroty), nadmierne obciążenia (lądowanie na jednej nodze w pełnym biegu), obciążenia szarpano-nadmierne (lądowanie na jednej nodze w pełnym biegu przy jednoczesnej zmianie stabilności przez kontakt z rywalem), nie mówiąc już o samym bezpośrednim kontakcie z rywalem. Ja tam zwyczajnie DDK nie wierzę kiedy pisze że lekarz kazał mu katować nogę jak gdyby nigdy nic, może lekarz powiedział coś w stylu "powinieneś utrzymywać ją w pełnej sprawności" a DDK sam sobie dodał " Hur hur ide grać mecz z meczem". Myślę że tak to prędzej wyglądało.

Wróć do „Hyde Park”