Liverpool zaczął po swojemu i szczególnie grał pressing na Casemiro. Real miał niemałe problemy z wyjściem z piłką z własnej połowy. Jednak wszystko z głową, bo widać, że priorytet to nie zostawiać wolnych przestrzeni i obrona jest trochę cofnięta. Zidane chyba dokładnie studiował, z jakimi rywalami Liverpool miał najwięcej problemów.
Po zejściu Salaha Liverpool zrobił krok w tył i zrobiło się nieco więcej miejsca. Madryt chce mieć piłkę, ale minimalizuje ryzyko w rozgrywaniu, więc mecz jest dziwny. Ciekawe, jak to się rozwinie.
Vamos!



