Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Wojtekb
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1015
Rejestracja: 07 lut 2012, 22:49
Reputacja: 580

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Wojtekb » 27 maja 2018, 2:05

Na szybko, po powrocie do domu kilka luźnych myśli.

Osoby komentujące kontuzję Salaha i nazywające Ramosa kurwą i mówiące, że Salah powinien łyknąć tabsy i grać dalej - przykro się to czyta. Starcie jakich dziesiątki w każdym meczu. Ramos pociągnął Mo za rękę, ten upadł pechowo na bark i zwichnął, wybił czy cokolwiek. To nawet nie było to samo ramię, za które Ramos go przytrzymał. Zwykły pech - nawet Mo ani żaden z graczy Liver nie mieli do Hiszpana pretensji. A teorie o tym, że Ramos założył Salahowi dźwignię na jedno ramię żeby ten nie mógł podeprzeć się drugim i w ten sposób wyeliminował go z gry... no przeczytajcie to na głos i spróbujcie się nie zaśmiać. Dla Salaha to był natomiast najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze. Ze łzami w oczach próbował wrócić na boisko, ale bolało tak, że nie dał rady. Mówienie, że powinien był zacisnąć zęby i dokończyć mecz jest niepoważne.

W ogóle ten mecz pełen był przykrych momentów. Szkoda Salaha i Carvajala, którzy nie dość że stracili finał LM to jeszcze mogą opuścić Mundial. Szkoda Kariusa, który zagrał skandalicznie, ale ciężko jest nie mieć empatii wobec gościa, który w najważniejszym momencie w karierze na oczach setek milionów ludzi się kompromituje po to żeby za chwilę... zrobić to drugi raz. Sportowiec musi mieć mocną psychikę ale nie chcę sobie nawet wyobrażać co się musi teraz dziać w głowie Kariusa. Na koniec, żal też Kloppa. Drugi raz doprowadza do finału LM drużynę, której kibice w najmokrzejszych snach nie widzieli takiego scenariusza. Ma 13 sensownych piłkarzy na krzyż w sezonie i bije się jak równy o największe trofeum w klubowej piłce - raz z Bayernem Heynckesa, w przekroju pojedynczego sezonu najlepszej drużyny jaką widziałem, a drugi raz z Realem, który buduje pierwszą europejską dynastię w nowożytnej piłce. I raz przegrywa po golu w ostatniej minucie, drugi raz po kontuzji najlepszego piłkarza i dwóch klopsach bramkarza. Mam wielką nadzieję, że Jurgen ten puchar kiedyś podniesie. Zasłużył.

Co do przebiegu mecz - żadnego zaskoczenia. Liverpool wyszedł z szalonym pressingiem i Real przez pierwsze 20 minut nie wiedział co się dzieje. Madryt jedyne co mógł robić to poklepać między stoperami i Casemiro, za linią srodkową był taki ogień że nie mieli czego szukać i oddawali każdą piłkę. Ale Liverpool tej przewagi nie umiał wykorzystać - na dobrą sprawę mieli jedną sytuację, Arnolda kiedy obronił Navas. Potem przyszła kontuzja Salaha i wszystko [ch**] strzelił. Raz, że trochę zabrakło oddechu, dwa że bez swojego najlepszego gracza piłkarze Liverpoolu po prostu nie wiedzieli co począć. Patrzyli po sobie i zastanawiali się co można ugrać w finale LM z Adamem Lallaną. Nic nie można. Real zagrał swoje. Długo wchodził w mecz, ale od kontuzji Mo to Madryt był za kierownicą. Nawet po wyrównującym golu Mane wydawało się, że Real ma to dalej pod kontrolą. Z resztą od tamtej pory do samego końca Liverpool miał jedną groźną akcję, słupek Senegalczyka. Wyszło wyrachowanie i doświadczenie Madrytu.

Na swój sposób finał bliźniaczy do tego sprzed roku. Nawet pierwsza jedenastka Realu identyczna. Do przerwy remis, wyrównana gra ale ze wskazaniem na Juventus/Liverpool. Po przerwie liczył się już tylko jeden zespół. Real wygrywa te finały w takim samym stopniu na murawie co w głowach. Jak ta ekipa jest silna psychicznie to nie mam pytań. Ma się wrażenie że jakby meteor pierdolnął w stadion to gracze Realu nawet by nie zauważyli że coś jest nie tak i dalej robili swoje.

Jeszcze parę słów o piłkarzach.

Bale - jebaniutki. Nic dodać, nic ująć.
Alexander-Arnold - on ma 19 lat :shock: Ja w jego wieku grałem na konsoli i śliniłem się do koleżanek z liceum. Nie do pomyślenia, że w takim wieku można brać na klatę Ronaldo, Isco, Marcelo i wychodzić z tych pojedynków zwycięsko. W finale LM! Niesamowity koleś.
Ronaldo - dzisiaj przyćmiony, ale docinanie na zasadzie "ten [ch**] Ronaldo znowu zawiódł" to srogie grzyby. 15 goli w LM, do finału zaciągnął Real za uszy mając 33 lata. Kosmita. Tylko Real Madryt i Milan mają więcej pucharów mistrzów od niego.
Stoperzy: Ramos, Varane, van Dijk, Lovren - to były dzisiaj najważniejsze postacie. Bale piękne gole (ta przewrotka, kyrie eleison!), Karius kompromitujące wpadki - ale w przekroju 90 minut to dwie pary stoperów miały najwięcej do roboty. Jedni i drudzy wypadli świetnie, choć w obronie obydwa zespoły miały być kulawe. Ot, chichot losu.

No i na koniec: Zidane dwa i pół roku trenerki w seniorskiej piłce i 3 puchary LM. Absurd.

Wróć do „Puchary Europejskie”