Wtedy sekcja piłkarska twojego zdefiniowanego przez Madryt klubu musiałby się rozwiązać, bo straciłaby całą swoją tożsamość. Ty zaś musiałbyś się przerzucić na świętowanie sukcesów w hokeju na wrotkach.
Tak swoją drogą, gdyby porównać to z finałem z Liverpoolem z 1981 roku to różnicę mentalności widać od razu. Ktoś tam sam na sam z bramkarzem strzelił nad bramką, ktoś inny się machnął we własnym polu karnym nie trafiając w piłkę przy bramce dla Liverpoolu... Wczoraj głowa po raz kolejny była zupełnie inna. Ten Liverpool jest naprawdę świetny, w nogach mają wszystko, co trzeba, ale w głowie jeszcze nie. Kto jednak wie, jak daleko mogą zajść w kolejnych latach, jeśli utrzymają najważniejsze nazwiska i trochę się wzmocnią.
Chyba jeszcze nikt tutaj tego nie pisał, ale w tym sezonie Real Madryt wygrał Puchar Europy również w koszykówce. Może ta sekcja jakoś szczególnie mnie nie kręci i nawet nie byłbym w stanie wymienić kilku grających tam zawodników, ale dla klubu to wyjątkowy dublet. Pierwszy w historii.



