Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Morrow » 28 maja 2018, 20:23

stary rupieć ale potrafili wygrać tylko 1. Jak pojawi się niebawem jakaś ekipa, która przebije albo choć wyrówna to czego dokonał Real to sam pierwszy się przed nią ukłonię :)

masacra pisze: Karius nigdy w klubie nie pokazał tego, ze moze byc kiedys z niego czołowy bramkarz ligi. Sam to zresztą zauwazyłes, pisząc o zadatkach na niezłego rzemieślnika na nic wiecej. Cała, ze tak powiem ''euforia'' związana z Kariusem, która pozwalał niektórym (podkreslam to - niektórym) miec nadzieje, ze Liverpool nie bedzie musiał wzmacniac tej pozycji w lecie, wynikała z faktu, ze Karius przez ostatnie pół roku uniknął wiekszych wpadek.... a w zasadzie nawet nie tyle uniknął, co miał tyle szczescia, ze jego kilka mniejszych błedów (jak np nieodpowiedzialne wyjscia do piłki czy ''wypluwanie'' obronionych strzalów przed siebie) nie konczyły sie bramkami. Ale w tym czasie nie zabłysnąl niczym szczególnym. Odnosząc to do piłakrzy z pola, skoro juz zaczęłes takie proownania, nie zaliczył nigdy takiego występu jak np Lovren w finale. Lovren, który był naszym najlepszym zawodnikiem tego spotkania. ALbo, drugi przykąłd, takiego wystepu jak Alex Arnold w pierwszym meczu z City. Karius nie miał pojedynczego meczu, po kórym z pełym przekonaniem mozna by było powiedziec, ze go Liverpoolowi wybronił. Jego najlepsza interwencja, to obrona strzału Wanyamy z meczu z Tottenhamem na Anfield. Spektakularna, zajebiscie wyglądająca ale tez znowu nie był to zaden cud. Po za tym bronił to co powienien był obronic, a wpuszczał kazdy trudniejszy strzał.
Mam wrażenie, że narracja po tym meczu nie dopuszcza żadnych półśrodków, nikt nie jest w stanie zaakceptować, że gościowi, który może i jest niezłym fachowcem po prostu trafił się fatalny mecz. Karius bronił do czasu finału dobrze. Nie na tyle żeby robić z niego światowy top ale na tyle dobrze, że wyglądało to wystarczająco obiecująco aby był pierwszym wyborem Liverpoolu w przyszłym sezonie. Teraz każdy obrzuca gościa gównem a nie przypominam sobie jakichkolwiek obaw kibiców Liverpoolu o to, że to o bramkarza się martwią przed finałem. On już zawsze będzie definiowany przez te dwa błędy ale nie twórzmy narracji, że cały czas był ręcznikiem a to, że nie popełnił wcześniej większych błędów, to dlatego, że miał farta. Tak przecież nie było. Nie wybronił Liverpoolowi żadnego meczu ale nie było ku temu też wielu okazji. Dobrze bronił w lidze, dobrze bronił w LM a dostawał sporo okazji do wykazania się. Robił to na tyle dobrze, że zaczął być rozważany jako niemiecka "trójka" na Mundial o ile Neuer się nie wyleczy. Jak mocno Niemcy mają obstawioną tę pozycję wszyscy wiemy. Robienie z niego w tej chwili gówniaka, który nic nie pomagał a cały czas jedynie nie przeszkadzał i tylko goście przed nim go ratowali jest IMO nie w porządku.

Gość zepsuł Liverpoolowi cały sezon. Koleś ma 24 lata, zdołał dopchać się do jednego z najbardziej zasłużonych angielskich zespołów, dostał bluzę z nr 1 i wszystko zniweczył dwoma interwencjami. Zaliczył 90. minut, które całkowicie mogą przekreślić jego karierę i LM być może obejrzy już tylko w tv. Na tym jednak polega ta gra i jak widać nie można sobie pozwolić na tym etapie na takie błędy. Przewija się tu Lovren, który istotnie zagrał doskonały mecz - jestem pewny, że gdyby Chorwat podobnie się popisał też byłby już krzyżowany, zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Niemca, o jego wywalenie kibice Liverpoolu apelowali wielokrotnie znacznie wcześniej. Teraz jest wskazywany jako jakiś punkt odniesienia czego do końca nie rozumiem. Jak sam słusznie zauważyłeś, te błędy Niemca były juniorskie i nie odzwierciedlają realnych umiejętności Niemca. Czy między słupkami stałby Pawełek czy De Gea tu zwyczajnie doszedł inny aspekt. Może nie wytrzymała głowa, może pierwszy błąd gościa zniszczył ale tak jak nie jest De Geą, tak nie jest też tak fatalny jakim nagle próbuje się go malować. Gdyby te błędy zdarzyły się w meczu z Chelsea o top4 to byłoby o tym głośno ale z racji braku tak wielkich konsekwencji dla rozstrzygnięć sezonowych udałoby się z tym żyć. Żeby daleko nie szukać jak z występem Edersona z Liverpoolem na Anfield w PL. Z racji tego, że te babole zostały wyeksponowane w najważniejszym meczu sezonu litości nie ma. I to jest dla mnie zrozumiałe ale mimo wszystko nie próbowałbym dokładać dodatkowej ideologii (jaki to Karius już wcześniej był słaby i czemu nie wyjął przewrotki Bale'a).

Dlatego na początku zapytałem w jakiego bramkarza celuje Liverpool. Jeśli dalej będziecie operować w kręgu Mignoletów, Butlandów czy innych Kariusów, to istnieje szansa, że tu w ocenie całościowej żaden progres się nie dokona. Nawet ten Donnarumma, który się przewijał w mediach to taki sam kot w worku co pokazał choćby notując też kompromitujący występ w finale CI. Jak Liverpool faktycznie pójdzie w stronę Alissonów i Oblaków to wówczas rozmowa o przyszłości Kariusa istotnie nie ma sensu, bo nie czeka na niego nic lepszego nic ławka. Swoją drogą i tak na niego czeka. Po przemyśleniu sprawy, The Reds nie mają za bardzo ani jak, ani gdzie (chyba, że do Realu ;)) go sprzedać. PRowo też pewnie będą chcieli tego uniknąć, bo jeszcze trafi do jakiegoś Mainz i tam strzeli sobie w łeb.
masacra pisze: Karius to nie Gerrard, ani nie Robben. To nie ejst gosciu, który udowodnił, ze jest top class, a wpadki z pojedynczego meczu mozna traktowac jako chwilowe zacmienie formy. Ja bym go nawet obok Lovrena nie postawił. Lovrena, który tez dosyc regularnie popełnia kompromitujace błędy. Ale ten sam Lovren w czasie swojej kariery na Anfield zaliczył tez całą mase naprawde solidnych i kilka wręcz spektakularnych występów.
Gdy Valencia z United zaliczy kompromitujacy występ, to kazdy przyjmie to jako wypadek przy pracy, słabszy dzien, nic wiecej. Bo on wczesniej mase razy potwierdił, ze jest top class. Ale jak taki sam wystep zaliczy Darmian, to dla kazdego bedzie to tylko potwierdzenie, ze gosciu sie zwyczajnie nie nadaje. I identycznie jest z Kariusem. Absurdalne porownanie.
Porównanie było skierowane głównie do tego co napisał Doktorek. Jak sam ujął, gdyby popełniłby takie błędy to wywaliliby go z roboty na zbity pysk. A jak wiemy w swojej firmie jest doświadczonym i szanowanym pracownikiem. Chodziło mi, że tego nie da się tak łatwo przełożyć na realia piłki nożnej.

Jeśli już przekładamy to na realia MU to bardziej od Darmiana pasowałby tu taki Bailly a nie koleś, który 90% spotkań MU obejrzał z trybun. Przekładając na obecny Liverpool jakiś Robertson albo właśnie Alexander-Arnold. Będący w klubie od niedawna, z obiecującymi występami na koncie ale także notujący błędy. Z racji tego, że Karius miał na Anfield słaby początek i póki co nie wybronił Liverpoolowi żadnego wielkiego meczu (choć w rewanżu z Romą miał pełne ręce roboty) to pogonilibyście go bez sentymentów.

Wróć do „Puchary Europejskie”