Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7925
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Finał LM 2018 Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: masacra » 28 maja 2018, 21:08

Morrow pisze:(...)
Po krótce tylko, bo czuje ze zaczynam gonic własny ogon...
Cały ''fejm'' Kariusa, który trwał mniej wiecje od stycznia az do soboty opierał sie na tym, ze przez ten czas udało mu sie nie popełnic zadnego błędu po którym padłby gol. To ani nie znaczy, ze w tym czasie jakos zajebiscie wymiatał, bo tak nie było, ani nawet nie znaczy, ze wogóle nie popełniał błędów, tak tez nie było. Miał tyle szczescia, ze jego mniejsze lub wieksze wpadki nie konczyły sie golami jak np w rewanzu z Manchesterem City, gdy to własnie po jego niepewnym piąstkowaniu sędzia nie uznał prawidłowo zdobytego gola przez Sane. I kto wie, moze gdyby wówczas arbiter błedu nie popełnił, a City niesione falą odrobienia dwoch bramek w pierwszej połowie, wyeliminowałoby wowczas Liverpool, to dyskusje o niepewnym Niemcu stoczylibysmy juz miesiąc temu. Tak sie na szczescie nie stało ale to własnie dobitnie pokazuje ile w tym okresie Karius miał zwykłego farta. A to nie był jedyny taki bład Niemca, który pozostał bez konsekwencji.

Jego fejm opierał sie tez na ''wyposzczonych'' brakiem dobrego GK kibicach Liverpoolu, którzy kazdy taki ''dobry'' (dobry w cudzysłowi, bo chyba zwyczajnie poprawny jest lepszym okresleniem) okres gotowi sa potraktowac jak zwiastun lepszych czasów w bramce klubu. To samo, dokładnie to samo, przerabiał Migniolet o tej samej porze roku w poprzednim sezonie. Tez sie pisało, ze Klopp sprowadził mu powazniejsza konkurencje i Belg wziął sie do pracy i wygląda na to, ze w koncu zaczyna grac tak jak tego wszyscy od niego oczekiwali w momencie transferu z Sunderlandu. Rzeczywistosc w przyszłym sezonie brutalnie zweryfikowała te nadzieje. Karius nawet do nowego seoznu nie dotrwał by potrzymac kibiców w tej ułudzie.

Gdyby, tylko gdyby, byo tak ze Karius do meczu z Realem wymiatał, ze miał zajebisty okres gdzie regularnie zaliczał wystepy 9/10 lub chociaz 8/10, gdyby wybronił nam w tym czasie jakies dwa, trzy spotkania, powyjmował piłki w stylu De Gea albo chociaz Courtooisa w jego prime, to ejszcze bym to co piszesz potraktował serio. Zastanowiłbym sie. Moze masz jednak racje. Ale chłopie, ja ci pisze juz trzeci raz ze cała jego zasługa na wiosne było to, ze nie popełnił zadnego znaczacego błędu, który skonczyłby sie golem dla druzyny przeciwnej.
No to jesli w bramce Liverpoolu ma stac gosciu, któreog szczytem jest po prostu nie popełnianie kompromitujących wpadek, no to stary. Zaczynam podejrzewac, ze jako fan United celowo takie rzeczy piszesz. :wink:
Bo na logike to jendnak troszke mało. Tym bardziej jesli gosciu jest na tyle elektryczny, ze w najwazniejszym meczu seoznu kompromituje siebie i reszte druzyny. Bo tak, sobota i to co sie stało, ma wpływ na ocene młodego Niemca. Nie uciekniemy od tego. Ale cały czas probuje tłumaczyc, ze on na dobrą sprawe przed sobotą nie zrobił niczego na tyle spektakularnego, co gdyby połozyc na szali jako przeciwwage tej soboty, to przynajmniej wyrownałoby bilans. Bo kilkumiesieczny okres bez kompromitujacej wpadki takim czyms nie jest.
Stad m.in podałem przykład Lovrena. On miał kompromitujace występy ale miał tez kilka spektakularnych i cała mase solidnych (Karius tez miał troche solidnych), wiec jesliby moze głębiej to przeanalizowac to jakby te kompromitacje połozyc na jednej szali, a spektakularne wystepy na drugiej, to wyszłoby moze po równo (nie wiem nie analizowałem). Co i tak nie broni Lovrena przed krytyką i zyczeniami wsrod kibiców by kupic nowego obronce lub wyprobowac tam Joe Gomeza. To czemu niby Kariusa mamy teraz bronic?
Gosciu w sobote potwierdził, tak ze bardziej nie mozna, potwierdził to czego niektórzy sie obawiali od dłuzszego czasu, a co inni woleli odsuwac od siebie w najgłębsze zakamarki podswiadomosci, łudzeni jego kilkoma solidnymi meczami. Potwierdził, ze to ani mentalnie ani piłkarsko nie jest, nigdy nie był i raczej nigdy nie bedzie bramkarz na miare klubu walczącego o najwazniejsze rzeczy w piłce. Ot i wszytsko.

Wróć do „Puchary Europejskie”