Otóż to.masacra pisze:Panowie ale to chyba oczywiste, ze wejscie Ramosa na Salahu to był faul, byc moze nawet na pograniczu żółtej kartki. Ale nie ma tez co przesadzac i tworzyc jakichs teorii spiskowych mówiących, ze Hiszpan celowo wykluczył Salaha z meczu. To był dla niego niespodziewany bonus tego zdarzenia.![]()
Wielu Polskich piłkarzy i nie tylko Polskich w swoich autobiografiach pisze że jak na kogoś wychodzili mocnego to w pierwszych minutach robiło się ostry wjazd na niego kalkulując nawet żółta kartkę żeby gość się przestraszył i bal atakować ta strona. Szczególnie w tym gustowali Hajto czy Kaluzny.
Ramos robi to samo i w tym starciu zrobił to samo. Oczywiście że chciał Salaha przestraszyć zadać nieco bólu aby mu się odechciało gry a że wyszła kontuzja to tylko piękny bonus. Podejrzewam że Ramos sobie nawet pomyślał że to jednak miękka faja jest Salaha że tak łatwo mi poszło wyeliminowanie go.
On tak z każdym wielkimi przeciwnikiem gra vide choćby jego starcia z Lewandowskim.
A ja wciąz jednak będę wracał do tego jaki to był mecz. Ja rozumiem że każdy ma swój jakis prog bólu. Tez nie mam kilku baniek na koncie w perspektywie kariery, no myślenia że jak raz się udało to kolejny raz też się uda(tak zwykle człowiek ma jak mu coś wyjdzie że to w sumie nie takie trudne uda się raz jeszcze) ale jednak koniec końców w być może najważniejszym meczu w życiu wydaje się że można było dać więcej krwi potu i spermy jak mawia klasyk. Koniec końców to nie była kontuzja nóg. A barku. Barku Momo do czarów nie potrzebuje. Usztywnienie tabletki przeciwbólowe i jedziemy. Ile to by też znaczyło dla zespołu. A od Lallany to nawet bez nogi jest lepszy.
No cóż to już jednak historia ale czasami w sporcie trzeba dać żywej krwi aby zdobyć ten pieprzony puchar.



