Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7923
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1682
Lokalizacja: Central Perk

Liverpool (zbiorczy)

Post autor: masacra » 29 maja 2018, 20:23

h1893230 pisze: Bo kto slyszal o Latynosach w MU czy Liverpoolu czy innym Ipswich Town w tłustych latach 70 czy 80. ano nikt.
Ale to sie nie trzeba cofac w tak daleko. To jeszcze ja pamiętam, a stary jakos przesadnie nie jestem :wink: , czasy gdy jedynym południowcem dającym jako tako rade na wyspach był Gilberto Silva z Arsenalu. A to było juz w XXI wieku. W Anglii panowali wowczas Francuzi, Skandynawowie, Niemcy, Szkoci, Rlandczycy troche ludów afrykanskich. O południowach nikt tu nie chciał słyszec, bo nie było dla nich klimatu piłakrskiego do grania. Ciezkos twierdzic co spowodowało zmiane trendu. Wydaje mi sie, ze nie małe znaczenie miało pojawienie sie Beniteza na wyspach. Tak jak pod koniec lat 90-tych Wenger nasprowadzał całe tabuny Francuzów, którzy we wspaniałej ilosci, mozna powiedziec podbili lige (podobnie, choc na miejsza skale robił Houlier w Liverpoolu) i w pewnym momencie zapanowała moda na tanich, a dobrych żabojadów, których co raz wiecej zaczeło sie pojawiac w Anglii. Benitez to samo probował robic z Hiszpanami, z nie tak dobrym skutkiem jak Wenger ale wielu przetarł drogi. Pamietam jak dzis, narzekania kibiców Liverpoolu na ruchy transferowe Rafy, który upatrzył sobie swoich rodaków, a którzy jeszcze wówczas mieli opinie srednio radzących sobie na wyspach. Jak sie okazało, gdy kupi sie odpowiedniego człowieka to niewazne pod jaką szerokoscią geograficzną sie wychowywał i w jakim kraju uczył sie grac w piłke, gdy jest dobry to poradzi sobie wszedzie (choc, taka dygresja mała, wiele z benitezowych zakupów, które wydawało sie niezłymi strzałami, a ostatecznie kompletnie na wyspach sobie nie proadziło dzisiaj widze, ze są całkiem przyzwoitymi piłkarzami. Taki Iago Aspas. Patrze, a gosciu jest w kadrze Hiszpanii na mundial, co jest dla mnie niezłym mindfuckiem jak przypomne sobie jego gre w Liverpoolu. Albo z ligi włoskiej patrze na Suso, a on to podstawowy zawodnik Milanu, Luis Alberto, czołówka asystentów Serie A. Nieźle).

Drugi aspekt, który był nie mniej wazny, a byc moze wazniejszy od tego wyzej to zacieranie sie róznic miedzy ligami. Piłka nozna sie udoskonala, kazdy chce byc najlepszy, a przepis na sukces jest w gruncie rzeczy jeden. Trzeba przedewszystkim byc doskonałym atletą, by perfekcyjnie wykonywac załozenia taktyczne managera. Stad tez, teraz niemal wszyscy piłkarze to chodzace góry miecha bez grama tłuszczyku. Mało który boi sie, czy chocby unika agresywnej, mocno kontaktowej gry, która kiedys charakteryzowała Premier League. Piłkarz jesli chce byc dobry, chce zrobic kariere, to musi robic to, co robia wszyscy, zapierdalac. Sam talent juz ci nic, lub niewiele da. I tu nie ma znaczenia czy urodził sie w Luton czy na przedmiesciach Madrytu. Ludzie wszedzie sa tacy sami, a sposob na zrobienie z dzieciaka porfesjonalnego piłakrza jest jeden. Nie ma cudów. Ciezka fizyczna orka. Na siłowni, na boisku treningowym etc

I to w sumie nawet nie wyczerpuje tematu. Zagraniczni trenerzy lubujący sie w zawodnikach ze swoich okolic i upadabnianie sie lig do siebie to pewnie tylko czesc z wielu rpzyczyn dla których Prmier League stała sie prawdziwie kosmopologiczną ligą.
Takie rzeczy jak rozwój komunikacji, dzieki któremu piłarz nawet z drugiego konca swiata moze praktycznie codziennie kontaktowac sie z rodziną, problemy ze szkoleniem młodych dobrych Anglików, którzy przez to osiągają jakies astonomiczne ceny na rynku czy rozpasanie finansowe angielskich koubów i parcie na sukces, które powoduje, ze by dorownac reszcie po prostu musisz kupic gotowy produkt, a nie bawic sie w czasochłonne i obarczone sporym ryzykiem szkolenie własnego narybku. No a tu najlepiej aby ten gotowy produkt był w miare tani, co by sie udało na nim póxniej jeszcze zarobic.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2018, 21:23 przez masacra, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Anglia”