Tak jakbyście nigdy Cantony albo Keane'a nie widzieli. Można być przecież wybitnym piłkarzem, świetnym kapitanem i jednocześnie boiskowym cwaniakiem i chamem. Ramos łapie się do wszystkich kategorii. Niektórzy zastanawiają się jak ktoś taki jak Ramos może być kapitanem. Ja bym odwrócił pytanie i zastanowił się jak Ramos mógłby kapitanem nie być? Kto w kadrze Realu lub Hiszpanii mógłby w zbliżonym stopniu wpłynąć na drużynę, podźwignąć ją, dać impuls potrzebny do tego żeby postawić kropkę nad "i"?
Za sportem stoi oczywiście myśl fair play, więc są pewne granice, których nie powinno się przekraczać. Ramos przekracza je tak często, że mógłby tym obdzielić cały zespół. Nic dziwnego, że budzi to nienawiść u kibiców rywali, a często niesmak nawet wśród sympatyków Realu. Ale sport wyczynowy to też psychologia. Od pilnowania przepisów na boisku jest sędzia. Kapitan to nie wychowawca tylko prowodyr. Dobry kapitan to gość, o którym koledzy myślą "z nim w składzie nie możemy przegrać", a rywale "wolałbym umrzeć niż przeciwko niemu grać". Ramos to ma i to w wielu wymiarach. Jest wybitnym stoperem. Do tego w kluczowych chwilach można na niego liczyć - ile meczów uratował Realowi to głowa mała, zarówno interwencjami w defensywie jak i bramkami - gola z Lizbony pewnie nikomu nie trzeba przypominać. Jest też cynicznym cwaniakiem, który położy się przy lekkim kontakcie kiedy rywala napiera żeby zyskać kilka sekund i dać zespołowi oddech, albo wejdzie w przeciwnika trochę mocniej niż trzeba żeby dać o sobie znać. Da słowa otuchy bramkarzowi po niepewnej interwencji i wrzaśnie na kolegów kiedy coś spierdolą.
W kontekście cwaniactwa Hiszpana przypominają mi się dwie sytuacje z ostatnich finałów Ligi Mistrzów. Czerwona kartka Cuadrado i żółta Mane.
* Cuadrado: Ramos przerywa akcję, ma sprint Cuadrado pod kontrolą. Wchodzi w piłkę ale ostrzej niż musi, mógł spokojnie wybić na aut. A potem krząta się przed nosem sędziego ale pod nogami Kolumbijczyka, dając mu pretekst. Cuadrado się na to łapie, lekkie szturchnięcie i nadepnięcie z którego Ramos robi dramę i Cuadrado ląduje pod prysznicem z drugą żółtą. Cyniczne, złośliwe zagranie Ramosa? Na pewno. Ale kara dla rywala zasłużona.
* Mane: Ramos rozgrywa piłkę od tyłu, ma dużo czasu i miejsca. Odwraca się tyłem do Mane i czeka na reakcję. Wyczekuje na ostatnią chwilę żeby oddać piłkę do tyłu i jak tylko czuje kontakt, składa się jak scyzoryk. Żółta jak ta lala i pewnie sam Ramos liczył, ze Mane podpali się jeszcze bardziej i wejdzie nakładką na czerwo.
To nie jest umiejętność chwalebna, ale ważna. Na tym poziomie głowa ma do powiedzenia tyle samo a czasem więcej niż nogi. Jeśli umiesz sprawić, że u rywala ta głowa zacznie szwankować, pogrzeją mu się styki, albo że straci trochę pewności siebie, to jesteś krok bliżej do zwycięstwa.
Żeby nie było niejasności, mówię tu o boiskowym cwaniactwie, nie brutalności. Bandyterkę należy od sprytu odróżnić i bezwzględnie plenić. Cwaniacy działają na korzyść swojego zespołu, a brutale go osłabiają - czego Ramos ze swoimi odpałami i rekordem kartek jest przykładem.
Na koniec: Ramos jest kapitanem drużyny, która wygrała Ligę Mistrzów cztery razy i w każdym z tych pojedynków dużo bardziej górowała nad rywalem mentalnie niż piłkarsko. Z Atletico wynik dogoniony kiedy wydawało się że już wszystko stracone, w drugim finale karne, z Juventusem i Liverpoolem przetrwanie trudnej pierwszej połowy żeby wypunktować rywala po przerwie. Trudno tu nie dostrzec reguły. Real jest potwornie silny psychicznie i rola Ramosa w budowaniu tej siły, pewności siebie i cynizmu jest nie do przecenienia.



