Po prostu wielu postronnych fanów piłki oglądając finał, dostało w pysk i ze zniesmaczeniem musieli na to patrzeć, jak cwaniactwem jedna "królewska legenda" eliminuje najlepszego piłkarza z druzyny przeciwnej, po to aby szczęśliwie wzinieść puchar...
bleeeeee
By był VAR, to ten "królewski bohater" by wcześniej już zszedł za łokieć na bramkarzu.
To był finał, i dlatego takie rzeczy wywołują większe emocje...dla mnie pozostał WIELKI NIESMAK. A dodatkowo powiem że Hiszpanii już nie kibicuję.



