Portland Timbers - Los Angeles Galaxy 1:1 (Valeri 57'-karny - Pontius 20')
Będący ostanio w świetnej formie Drwale z Oregonu tylko zremisowali na własnym terenie z Galaxy. Początek tego żywego i niezłego meczu należał do gospodarzy - już w 4 min. Kolumbijczyk Chara obsłużył świetnym crossem reprezentanta Salwadoru Andresa Floresa, który mając mnóstwo miejsca na lewej flance wpadł w pole karne i oddał strzał, obroniony przez Binghama. W 11 min. odpowiedzieli goście - po dograniu Emmanuela Boatenga Chris Pontius uprzedził w polu karnym obrońcę i trafił w słupek. Mimo przewagi Timbers to piłkarze z Kalifornii objęli prowadzenie - po kolejnym dograniu Boatenga Pontius nieco szczęśliwie ograł obrońcę i uderzył tuż przy słupku. Chwilę później mogło paść wyrównanie - dwójkowa akcja z klepki zaskoczyła obronę Galaxy, jednak Bingham obronił strzał Chary. W 27 min. Kolumbijczyk dokładnie zacentrował z prawego skrzydła, ale Diego Valeri główkował zbyt lekko by pokonać Binghama. Goście próbowali się odgryzać szczególnie aktywny był w ich szeregach Alessandrini. W doliczonym czasie gry na bramkę gości uderzał jeszcze Sebastian Blanco, ale dobrze dysponowany Bingham poradził sobie i z tym strzałem. Po przerwie Timbers zdominowali mecz, spychając Galaxy do głębokiej obrony. Wyrównanie padło po tym, jak Flores został wytrącony z równowagi w polu karnym - jedenastkę wykorzystał mocnym strzałem w okienko Diego Valeri. Gospodarze próbowali pójść za ciosem, ale musieli uważać na ataki Galaxy - po indywidualnej akcji 37-letni już Ashley Cole miał szansę na zdobycie gola. Na boisku pojawił się Zlatan Ibrahimović, ale Szwed nic w tym meczu nie pokazał. Najbliżej zdobycia zwycięskiego gola Drwale byli w 83 min., kiedy to rezerwowy Nigeryjczyk Fanendo Adi dośrodkował, nowozelandzki obrońca Bill Tuiloma główkował, a Bingham popisał się kolejną w tym meczu świetną interwencją. Po sześciu zwycięstwach z rzędu Timbers zostali w końcu zatrzymani, remis jest więc raczej lepszym rezultatem dla Galaxy.



