A gdzie ja kogokolwiek karcę? I dlaczego konserwatywny? Wytykam hipokryzję tam, gdzie ją widzę, a nie tam, gdzie chcę ją widzieć. Do normalnych homoseksualistów nic nie mam. Jeśli tak jak większość heteroseksualistów nie obnoszą się za bardzo ze swoją seksualnością, to niech sobie będą. Nie dałbym im praw do adopcji dziecka, ale niech sobie będą, nawet im szanuję, zresztą sam lubię kilku homoseksualnych wykonawców jak Frank Ocean, którego mega szanuję, bo kompletnie nie obnosi się ze swoją seksualnością. Za to Ci, którzy wczoraj brali udział w marszu, chcą się narzucać. W dodatku homoseksualność jeszcze jestem w stanie zrozumieć, w sensie przyjmuję, że jest to w jakimś stopniu naturalne. Ale wszelkie trans czy inne bullshity już nie, to już naprawdę nie jest naturalne.
Owszem, o tym samym pomyślałem jak przeczytałem ten postulat. Ale czy to ich w jakikolwiek sposób usprawiedliwia? Ostatnio Kendrickowi dostało się - i słusznie - w internecie za to, że na koncercie przerwał fance piosenkę, bo ta powiedziała "nigga", które było w tekście, który ON SAM napisał. Hipokryzja. I ja przeciwko takiemu czemuś jestem, z jakiej paki jeden do drugiego może mówić nigga, a ja nie? Nigga what?



