Dziwny mecz. Najpierw Polki na początku mocno przycisnęły, co przyniosło efekt w postaci pięknego trafienia Dzesiki Jaszek. Trwało to jednak krótko, max 10-20 minut. Później Szkotki przejęły inicjatywę do końca I połowy. Tak samo zaczęło się następne 45 minut, choć mimo przewagi rywalek, w 66. udało się strzelić drugiego gola. Dośrodkowanie Dominiki Grabowskiej okazało się zbyt trudne dla Sophie Howard, która teoretycznie niegroźną piłkę skierowała do własnej bramki. Wydawało się, że można to dowieźć do końca, jednak w 78. rzut wolny z boku pola karnego i strzał Kim Little mimo że nie dotknął nikogo po drodze, wpadł po dalszym słupku. Nie do końca popisała się tu Kiedrzynek, ale spotkanie trwało dalej. Zaledwie 2 minuty później zamieszanie w polu karnym, akcja którą można było zamknąć już dwa razy, została zamieniona na bramkę przez Jane Ross. Ponad godzina prowadzenia poszła na marne po bardzo dobrym momencie Szkotek. Polki trochę odżyły, szukały zwycięskiego gola (raz były nawet bardzo blisko, chwilę po trafieniu na 2:2), ale druga strona nie próżnowała. W 90. minucie, Caroline Weir rzuciła ze środka piłkę do sunącej lewą stroną Lisy Evans. Po chwili miała już ona przed sobą tylko naszą bramkarkę, okazji nie zmarnowała i strzałem po lekkim koźle odmieniła losy spotkania.
http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/201 ... ?ref=kafle
Szkoda tego meczu. Całe te eliminacje szałowe nie były, pewnie nawet w przypadku wygranej dzisiaj mogłoby nie być baraży, ale zawsze lepiej dać sobie szansę niż jej nie mieć. Sierpniowy wyjazd na Białoruś to raczej formalność a we wrześniu dobrze byłoby się godnie zaprezentować na swoim terenie przeciwko Szwajcarkom. Skoro we Francji nie będzie nas to niech zagra tam chociaż Weir i jej koleżanki z drużyny.



